14.11.2017, 16:27

Wiedzieli, że mogą spotkać się ze swoim dzieckiem tylko na chwilę zanim umrze...

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
8186
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Niektórzy rodzice nie mają tego szczęścia zobaczyć jak ich dziecko dorasta, wypowiada pierwsze słowo, mówi że ich kocha, czy pierwszy raz zostaje gdzieś samo na noc... Życie nie jest sprawiedliwe. W tym przypadku rodzice małej Samanthy Rose wiedzieli, że dzień w którym przyjdzie na świat najprawdopodobniej będzie jej ostatnim, ale pragnęli ze wszystkich sił ją poznać.

Dziecko urodziło się z Syndromem Patau, które powoduje wiele mutacji uniemożliwiających dalszy prawidłowy rozwój. 90% dzieci z tą chorobą umiera w przeciągu pierwszego roku życia. Kiedy rodzice dowiedzieli się o schorzeniu byli w szoku, ale zdecydowali, że nie chcą przerywać ciąży. „To był gorszy od najgorszego scenariusza jaki mogłam sobie wymyślić, przecież szanse na to były takie niewielkie” - mówi Stefanie, mama.

Wcześniej nie chcieli dowiadywać się jaka jest płeć dziecka, ale kiedy dowiedzieli się o chorobie, potrzebowali tej informacji. Nadali dziewczynce również imię, bo uważali że to jedyna słuszna decyzja. Lekarze utwierdzili ich w przekonaniu, że nawet pomimo postępu w medycynie i technologii jaką posiadają, ich córeczka nie będzie w stanie przeżyć i nie będzie nawet brana pod uwagę do przeszczepu serca.

Dziewczynka po urodzeniu miała część organów poza ciałem i nie posiadała nosa, miała więcej palców u stóp niż przeciętne dziecko, a jej oczka wyglądały jakby jeszcze się poprawnie nie uformowały. Małżeństwo nie zgadzało się na aborcję mówiąc „Odejście z tego świata będąc przytulanym, całowanym i kochanym przez rodzinę jest znacznie milsza i bardziej komfortowe”. Jeszcze zanim poród nastąpił, pojawiło się wiele nowych komplikacji, przez które musiało dojść do cesarskiego cięcia.

Poród trwał pięć godzin. „W momencie, w którym pierwszy raz ją zobaczyłam wszystko inne nagle ucichło, niestety poprzednie badania okazały się być prawdą, nadzieja zniknęła, a diagnoza była już niepodważalna”. Stefanie i Adam – rodzice, byli przygotowani na kilka minut z małą, ale jej wola walki pozwoliła im na spotkanie trwające aż trzy dni, które określają jako najbardziej stresujące dni w ich życiu.

Stefanie mówi, że mimo że były to najtrudniejsze dni w jej życiu, to były też najcudowniejszymi i gdyby mogła, to powtórzyłaby je jeszcze wiele razy. To były tylko trzy dni, ale wspomnienia, które zostawiły pozostaną z nimi na całe życie. „Była z nami tylko chwilę, ale była naszą córką i pozostawiła w naszej rodzinie dziurę nie do zapełnienia. Jak okrutni bylibyśmy, gdybyśmy pozbawili ją tych trzech dni, w które dostała tyle miłości ile tylko mogliśmy jej dać?”

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym