05.03.2018, 18:00

We wspaniałym geście adoptowali… aż dziewiątkę dzieci! „Nie chcieliśmy rozdzielać rodzeństwa”, tłumaczą

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
907
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

W tej rodzinie wychowuje się aż dziewiątka dzieci. Peggy Smith i jej mąż Jacob przygarnęli pod swój dach tak niemałą gromadkę pociech z myślą o tym, żeby podczas adopcji nie rozdzielić rodzeństwa dzielącego specjalną więź.

Małżeństwo Smithów nie miało własnych dzieci. Zdecydowali się na powiększenie swojej rodziny dopiero po tym, jak natknęli się na ogłoszenie o sierotach poszukujących domu.

Po konsultacji z rodzicami Jacoba, którzy zaoferowali małżeństwu pomoc w wychowaniu licznych maluchów, Peggy wraz z mężem z impetem rozpoczęli największa przygodę w swoim życiu – zostali rodzicami całego „przedszkola” uśmiechniętych dzieciaków.

Dlaczego aż dziewięć dzieci? Wielkoduszna para nie chciała rozdzielać szukającego domu licznego rodzeństwa. Czwórką najmłodszych pociech bezpośrednio zaopiekowali się Peggy i Jacob, natomiast starsze pięć dzieci zamieszkało z teściami 28-letniej Peggy, na tej samej ulicy w mieście Tampa, Floryda.

„Zobaczyłem ogłoszenie o grupie rodzeństwa szukającej rodziny. Od razu wiedziałem, że bardzo chciałbym im pomóc. Zszokowana mama zadzwoniła gdy ją o tym poinformowałem. Dopytała się, czy aby na pewno myślę o tym na poważnie”, przypomina sobie Jacob, „Zaproponowała, że starsze dzieci mogą zamieszkać u niej w domu, podczas gdy my z żoną zajęlibyśmy się tymi młodszymi, dzięki czemu rodzeństwo mogłoby dorastać razem”, dodaje.

„Kilka dni później sieroty zawitały w naszym domu. To była potężna zmiana, nie mieliśmy dotychczas dzieci… A tu nagle wychowywaliśmy ich dziewiątkę”, ujawnia Jacob.

Peggy Smith rozumie wyzwanie, jakiego się podjęli z mężem: „To zapewne będzie najtrudniejsza rzecz w naszym życiu. Na początku myśleliśmy, że to szaleństwo, ale zapytaliśmy się – dlaczego nie? Mamy przecież dom, moglibyśmy założyć w ten sposób rodzinę.”

Mama Jacoba, Loryn, to doświadczona mama zastępcza. Tym bardziej spodobał się jej pomysł przygarnięcia potrzebujących dzieci przez jej syna. „Może to wariactwo, ale wychowałam jako mama zastępcza 15 dzieci, a przez lata ponad setka sierot przewinęła się przez nasz dom.”, mówi Loryn. „Tak naprawdę, gdybyśmy to nie my im pomogli, to kto? No właśnie...”, wyjaśnia kobieta.

Czy myślicie o adoptowaniu dzieci w przyszłości?

Tak
Nie

Liczba głosujących: 22

Tak - 45%

Nie - 55%

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym