18.08.2017 10:18

Trzylatek i jego pies doprowadzili policjantów do nieprzytomnej mamy!

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
4815
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Sytuacja miała miejsce w Myszkowie, policjanci uratowali kobietę, która z niewiadomych przyczyn straciła przytomność, a doprowadził ich do niej jej trzyletni syn. Funkcjonariusze, zaalarmowani faktem, że mały chłopiec chodził po okolicy bez opieki dorosłych (towarzyszył mu jedynie pies) postanowili od razu przyjrzeć się sprawie.

Wszystko działo się przed południem, przy ulicy Armii Krajowej w Myszkowie, wtedy właśnie policjanci Wydziału Ruchu Drogowego zauważyli maszerujące obok drogi około 3-letnie dziecko. To było bardzo niepokojące, że chłopiec był tam bez opieki dorosłych, jedynie ze swoim małym psem rasy yorkshire terrier. Dziecko było ubrane w koszulkę, slipki i buty założone na odwrót, wyglądało jakby nie rozumiało co się dzieje wokoło niego.

Jeden z oficerów – Łukasz Ambroży, czym prędzej podbiegł do dziecka pytając jak się nazywa, wtedy chłopczyk się rozpłakał i zaczął uciekać. Policjant wziął go na ręce i podjął próbę wydobycia jakichkolwiek informacji, ale kontakt z maluchem był bardzo utrudniony przez płacz i dezorientację. Po jakimś czasie chłopiec pokazał palcem kierunek i powiedział „mama”. Mundurowy poszedł więc w danym kierunku, a przez cały czas towarzyszył im pies, który zaczął wskazywać drogę do celu. Drugi policjant jeździł radiowozem pytając przechodniów czy nie wiedzą kim jest ten chłopczyk, jednak na daremno, więc zostało im tylko iść drogą wskazywaną przez psa. Po około kilometrze york wbiegł do jednej z posesji i czekał przed drzwiami.

Oficerowie weszli razem z dzieckiem do mieszkania otwartego na oścież, a ich oczom ukazała się nieprzytomna kobieta w salonie. Szybko przystąpiono do resuscytacji krążeniowo-oddechowej i na szczęście udało się przywrócić mamie chłopca funkcje życiowe. Kiedy lekarz przyjechał na miejsce, okazało się, że kobieta doznała hipoglikemii (spadku poziomu cukru we krwi do bardzo niebezpiecznego poziomu, który może prowadzić do śpiączki, a nawet śmierci). Nie wiedziała nawet, że jest chora na cukrzycę. Zabrano ją do szpitala.

Możemy tylko się cieszyć, że ta historia zakończyła się w ten sposób a nie inny, przecież małemu chłopczykowi mogło się coś stać po drodze!

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym