09.05.2018, 18:00

Troskliwy kierowca użył lalek… żeby walczyć z dziurami w drogach

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
924
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

W tej okolicy, z dziury w drodze na kierowców czasem zerkała… lalka. Zanurzone do połowy w kałużach błota zabawki zostawiał w nich Neville Daytona, mieszkaniec niewielkiej miejscowości położonej niedaleko Manchesteru w Anglii.

Neville, ojciec trójki dzieci zapoczątkował swoją inicjatywę przerażony stanem asfaltu na drogach, które codziennie przemierza. Umieszczając lalkę w wyjątkowo głębokim ubytku, mężczyzna chciał w ten sposób zwrócić uwagę urzędników na problem.

Pierwsza lalka użyta w akcji Neville’a bohatersko zaginęła w akcji. „Ktoś ją po prostu zabrał”, przyznaje mężczyzna. Pan Daytona wyposażył się wówczas w zapasowe zabawki, aby zastępować nimi te ukradzione. Robił to aż nie usłyszał, że groźna dziura w lokalnej drodze zostanie ostatecznie załatana, co zwiększy bezpieczeństwo kierowców.

“Lalki pozyskałem ze sklepów z artykułami używanymi, prowadzonych przez organizację charytatywne. Kupuję uszkodzone zabawki albo ich głowy, więc nie muszę ich przecinać na pół”, mówi Neville.

Inicjatywa Neville’a szybko zyskała rozgłos, zwłaszcza dzięki sieciom społecznościowym. Sąsiedzi mężczyzny gorąco wspierali jego protest, nazywając pływające w ubytkach w asfalcie lalki „syrenami z Wroughton”.

Tkwiące w drogach zabawki z czasem stały się także lokalną atrakcją. „Uwielbiamy wypatrywać tych sterczących z kałuż panienek”, mówi Jessica Sabat, „Sprawiają, że codziennie uśmiecham się w drodze do pracy”, dodaje kobieta.

„Moje dzieci tarzały się ze śmiechu, gdy zobaczyły tkwiącą w dziurze Barbie!”, przypomina sobie inna mieszkanka okolicy, Anna Penney.

Akcja zorganizowana przez Neville Daytona zakończyła się sukcesem, kiedy lokalny polityk, Kevin Burchall, zadeklarował, że informacja o ubytku w asfalcie przekazana została do zarządców drogi, firmy państwowej „Highways England”.

„Nasi robotnicy kilkukrotnie naprawiali dziury w drogach, jednak z czasem asfalt ponownie ulegał zniszczeniu.”, opowiada Kevin Burchall, „Na szczęście zarządcy drogi zgodzili się na dokonanie koniecznych napraw, tym razem już z trwałym skutkiem”, kończy.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym