06.12.2017, 18:41

Przekręty we wrocławskim więzieniu, o których nikt nie pomyślałby, że mogą być rzeczywistością...

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
15681
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Skandal we wrocławskim zakładzie karnym o którym niedawno się dowiedzieliśmy wstrząsnął opinią publiczną. Okazało się, że więźniom za symboliczne opłaty udostępniano kobiety do uprawiania stosunku. Czy tak to ma wyglądać?

Na jaw wyszły praktyki „kupowania kobiet” przez więźniów za niewielkie opłaty - od 50 do 100 złotych. Czy regulamin na to zezwala? Cale zdarzenie ma miejsce w zakładzie przy ulicy Kleczkowskiej, gdzie znajdują się zarówno oddziały męskie, jak i kobiece.

Wszystko z pozoru było zorganizowane tak, aby więźniowie i więźniarki nie mieli ze sobą nawet najmniejszej styczności. W rzeczywistości wszystko wyglądało całkiem inaczej. Kobiety, które zgadzały się na dany proceder miały oferowane przepustki, udogodnienia czy wnioski nagrodowe, a wszystkie z tych rzeczy są tam bardzo trudne do otrzymania. Co więcej, kiedy odmawiały, to były zastraszane i szantażowane.

Zarzuty zostały postawione jednemu z funkcjonariuszy, który uczestniczył w tym procederze, ale podejrzanych jest jeszcze kilku innych. Mimo że mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, to na razie uważa się, że jest winny pobierania opłat od więźniów w zamian za seks, a w 2012 roku był oskarżony o zlecenie pobicia jednego z więźniów.

Jednak to nie wszystko – czterech strażników z zakładu karnego przy ulicy Kleczkowskiej oskarżono jeszcze o łapówkarstwo w postaci kart telefonicznych, udogodnień dla skazanych, a nawet alkoholu i narkotyków. W grę wchodzi nawet wystawienie pozytywnej opinii, aby jeden z więźniów mógł wyjść na wolność wcześniej, a kwota była niebagatelna, bo aż 15 tysięcy złotych!

 

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym