26.02.2015 06:00

Nieczyste zagrywki producentów antywirusów

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
20535
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
Mimo wieloletniej walki z problemem, groźne komputerowe wirusy mają się dobrze. Microsoft opublikował niedawno raport mówiący, że nawet 25% komputerów podłączonych do globalnej sieci nie dysponuje żadnymi zabezpieczeniami mogącymi uchronić je przed potencjalnymi atakami, a badania wskazują, że 9 na 10 właścicieli komputerów osobistych jest przekonanych, że mogą paść, bądź padli ofiarami wirusów. Cyfrowa wojna trwa, a nieświadomi użytkownicy internetu mogą łatwo stać się jej pionkami – tylko w 2009 roku robak Mariposa zamienił 12 milionów urządzeń w armię zombie, rozsyłających spam i atakujących wybrane strony internetowe. Komu można w tej wojnie zaufać? Wszystko wskazuje na to, że nie ma pewniaków, a nawet największe i najbardziej renomowane marki zajmujące bezpieczeństwem systemów IT mają swoje za uszami.

Avast szpieguje twój komputer

Antywirus Avast! zainstalowany jest nawet na 350 milionach komputerów na świecie. Nigdy nie było tajemnicą, że jego darmowa wersja utrzymuje się dzięki dodatkowemu oprogramowaniu załączonemu do instalatora. To nic nowego. Okazuje się jednak, że z każdą instalacją Avasta zapraszaliśmy na nasz dysk nieproszonego gościa – ukrytą, szpiegująca wtyczkę do przeglądarki Chrome, na której instalację w żadnym miejscu nie wyrażaliśmy zgody. Ba, nie byliśmy nawet poinformowani o jej istnieniu. Na problem zwrócili uwagę redaktorzy portalu HowToGeek, kiedy przeprowadzali testy darmowego oprogramowania antywirusowego. Analizując działanie wtyczki Avast! dla przeglądarki Chrome z niedowierzaniem odkryli, że wraz z nią na komputer wprowadziło się rozszerzenie „SafePrice”. Z pozoru ułatwiające życie rozszerzenie wyświetlające najlepsze oferty przy przeglądaniu stron sklepów internetowych, w rzeczywistości okazało się być pełnoprawnym spyware. Wtyczka przesyłała na serwery Avasta pełne informacje o naszej historii przeglądania i stronach internetowych, które odwiedzamy. Mało tego – raportowała również unikalne dane komputera, z którego przesyłane były te dane, umożliwiając pełną jego identyfikację w przypadku dalszej ich analizy. W odpowiedzi na te oskarżenia przedstawiciele firmy Avast zadeklarowali, że żadne z tych informacji nie są przechowywane na ich serwerze. Skoro tak, dlaczego szpiegowska wtyczka w ogóle je pobiera...? To bardzo groźne i ewidentne naruszenie prywatności, o którym producent antywirusa Avast! nawet nie wspominał, dopóki problem nie stał się szerzej znany. Załączona w najnowszym instalatorze Avasta wtyczka „SafePrice” nie przesyła już wyżej wspomnianych prywatnych danych na serwer antywirusa. Mimo to każda osoba, która zainstalowała Avast! wcześniej, niż 20 października, musi usunąć tę wtyczkę ręcznie, jeżeli nie chce być szpiegowana.

Kaspersky, a rosyjskie Służby Specjalne

Jewgienij Kaspersky, pochodzący z Rosji umysł stojący za prężnym i wciąż niezwykle popularnym zestawem oprogramowania antywirusowego, od zawsze był podejrzaną postacią. W młodości, spędzonej w ZSRR, Studiował kryptografię i technologię komputerową na wydziale matematyki Wyższej Szkoły KGB. Następnie został oficerem wywiadu Służb Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, co, jak nietrudno się domyślić, jest oficjalną nazwą dla posady szpiega. W 1992 roku własnoręcznie stworzył dla rosyjskiego wywiadu kilka wirusów działających w systemie MS-DOS. Kiedy firma Kaspersky ogłosiła, że planuje podjąć współpracę z Interpolem w 2011 roku, syn Jewgienija, Ivan, został porwany przez nieznanych sprawców domagających się 3 milionów dolarów okupu; chłopak został uwolniony po kilku dniach przy wielkiej mobilizacji służb porządkowych i militarnych w całej Rosji, co samo w sobie jest niezwykle podejrzane. Okoliczności uprowadzenia nigdy nie zostały publicznie wyjaśnione. Do rozmów z Interpolem Kaspersky Labs powróciło dopiero w 2013 roku, w formie niebezpiecznej debaty nad tym, czy oprogramowanie antywirusowe powinno mieć pełen dostęp do komputera, na którym zostało zainstalowane. W 2012 roku dziennikarz magazynu Wired, Noah Schachtman, stał się autorem obszernego artykułu wskazującego na wciąż funkcjonujące silne więzi łączące firmę Jewgienija z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa, dokumentując liczne przypadki, w których ekipa specjalistów pracujących w Kaspersky Labs pracowała nad zleceniami dla rosyjskiego wojska „po godzinach” . Wszystkim tym wieściom Kaspersky Labs oczywiście oficjalnie zaprzecza, skrzętnie pilnując swojej reputacji. Mimo to coraz więcej podejrzanych działań tej firmy antywirusowej wychodzi na światło dzienne. Wielu użytkowników odkryło, że po odinstalowaniu darmowej wersji antywirusa Kaspersky, pozostawiał on w systemie proces łączący się w tle z serwerami firmy w Hong Kongu. Wraz z kolejnymi aktualizacjami oprogramowania, tajemniczy proces zniknął, a Kaspersky Labs nie wystosowało w tej sprawie żadnego oświadczenia, zamiatając sprawę pod dywan.

John McAfee – król narkotykowego świata, morderca i zbieg

Reputacja firmy McAfee, jeszcze niedawno szeroko rekomendowanej w kategoriach oprogramowania antywirusowego i wstępnie instalowanej na wielu laptopach, legła w gruzach, kiedy ujawniono, że jej założyciel, John McAfee, poszukiwany jest za morderstwo swojego sąsiada. Jak by tego było mało, w opublikowanej niedawno autobiografii, ekscentryczny milioner przyznał się, że pierwsze większe pieniądze zarobił na produkcji i dystrybucji ciężkich narkotyków w Ameryce środkowej. Były potentat IT ukrywa się się przed prawem na tropikalnej wyspie w Belize. I najwyraźniej czuje się tam na tyle bezpiecznie, że nie ma problemów z udzielaniem wywiadów, nawet tych kompromitujących jego wcześniejsze działania. John, odcinając się stanowczo od swojego najbardziej znanego antywirusowego dziecka, wyjawił niedawno, że jego firma celowo zaprojektowała swoje oprogramowanie w taki sposób, aby jak najtrudniej było je usunąć, celem budowania możliwie jak największej bazy użytkowników, oszukania w ten sposób inwestorów i wyciągnięcia od nich większych pieniędzy. Zasugerował również, że w latach 90 jego zespół sam tworzył wirusy i potem „jako pierwszy” oferował na nie szczepionkę, niejako przymuszać dbające o swój interes firmy do skorzystania z jego usług. Chociaż McAfee twierdzi, że w oskarżenia został wrobiony, bo nie zgodził się zapłacić 2 milionów dolarów łapówki służbom federalnym, filmy, które wrzuca na YouTube, przeklinając, pijąc alkohol i opowiadając niestworzone teorie spiskowe pozwalają powątpiewać w jego zdrowie umysłowe. Jego prawnik i reprezentant w mediach usprawiedliwia działania milionera „stresem wywołanym niedawnym zawałem serca”. John twierdzi, że nigdy nie miał i nie ma podobnych problemów zdrowotnych. Intel, aktualny właściciel firmy McAfee AntiVirus, zapowiedział, że w najbliższym czasie zostanie ona zamknięta, a pracujący w niej najlepsi inżynierowie przeniesieni zostaną do nowego oddziału zajmującego się oprogramowaniem antywirusowym, aby prowadzić swoją działalność z czystą kartą, jako nowa marka. Trudno się dziwić.
Czytaj więcej
Udostępnij znajomym