24.09.2017, 17:30

Lekarze powiedzieli, że to nowotwór. Kiedy usłyszała ostateczną diagnozę, płakała ze szczęścia...

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
3935
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Wypadki i pomyłki chodzą po ludziach, bo nikt nie jest doskonały. Od swoich lekarzy wymagamy jednak precyzji i utwierdzania się w swoich osądach. Tej kobiecie ciężko będzie już kiedykolwiek jakiemukolwiek lekarzowi zaufać, na szczęście wszystko skończyło się dobrze...

Tess Morten, 47-latka, już zaprzestała starania o dziecko po wielu nieudanych próbach, które nie napełniły jej entuzjazmem ani nadzieją. Zgłosiła się na badania z powodu bardzo dokuczliwego bólu brzucha i nieustających wzdęć. Padło podejrzenie nowotworu, które zachwiało światem kobiety. Dziecka na horyzoncie widać nie było tym bardziej, że myślała, że jest już po menopauzie. Zaskoczenie jakie ją spotkało było nie do opisania.

Starając się o potomka nie oszczędzała w środkach… ani pieniądzach. Wydała 15 000 funtów, jak wtedy uważano, na daremno. Jednak badania, które miały potwierdzić lub wykluczyć nowotwór jajników pokazały coś całkiem nieoczekiwanego. Tess zaszła w ciążę. Od razu po zdarzeniu poinformowała o nim swojego, 52-letniego męża. „Nie mogliśmy w to uwierzyć. Wszystkie badania, przez które przechodziłam martwiąc się wciąż o ich wynik… A ostatecznie okazało się, że jestem w ciąży. Wszystko jest nareszcie w porządku”, mówi kobieta.

Urodziła piękną córeczkę, którą nazwano Molly, co oznacza „cud”. Lekarze uważają, że wszystko stało się przez jedną z metod terapii, której Tess poddała się starając się o dziecko, a której efekty ukazały się później niż zazwyczaj. „Byłam w szoku, bo przecież jestem już po menopauzie i nie sądziłam, że to w ogóle możliwe. Czuję jakby spłynął na mnie jakiś cud”.

Szczęśliwa rodzina

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym