12.04.2017 09:57

Leczył się stawianiem baniek na plecach. Po miesiącu pojawiły się na nich ogromne, krwawiące dziury

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
58154
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Jeśli wychowywaliście się na początku lat 90. albo wcześniej, stawianie baniek nie może być wam obce. Była to jedna z ludowych metod leczniczych, która polegała na stawianiu szklanych baniek na ciele pacjenta. Te wcześniej były ocierane od wnętrza wacikiem z denaturatem, który przed samym przyłożeniem do skóry podpalano. Bańka w ten sposób zasysała się do ciała i w magiczny sposób wyciągała wszystkie choroby z chorego. Tak przynajmniej twierdzili ci, którzy na tym zarabiali, oraz ci, którzy się w ten sposób leczyli. Metoda ta nie ma oczywiście żadnego naukowego potwierdzenia. Od niedawna tego samego zdania jest Li Li, 63-letni mężczyzna z Chin.

Li od wielu lat ma problemy z barkiem, który jest zablokowany, znacząco ograniczając mu zakres ruchu oraz powodując dokuczające bóle. 63-latek postanowił zwrócić się po pomoc do lokalnego znachora, który z miejsca zalecił terapię stawiania baniek. Przez okrągły miesiąc, dzień w dzień, na ciele Li lądowało 7 rozgrzanych szklanych baniek, które zasysały się na jego skórze. Tyle wystarczyło, by spowodować powstanie ogromnych, krwawych dziur na plecach mężczyzny.

Zastanawiacie się, czemu Li dopiero po miesiącu przejął się sprawą? Dziury przecież nie pojawiły się u niego z dnia na dzień. Otóż pierwsze pęcherze zaczęły formować się już po 20 dniach od rozpoczęcia terapii. Zamiast jednak ją przerwać i dać skórze odpocząć, Li poprosił swoją żonę, by ta je... przebiła. Następnie małżonka smarowała mu je oleistym kremem i wysyłała na kolejną kurację.

Dopiero po miesiącu Li, wracając ze stawiania baniek, poczuł, że jego ciało jest rozpalone. Zaniepokojona rodzina doszła do wniosku, że to najwyższy czas, by udać się z nim do szpitala. Zajmujący się 63-latkiem lekarz Xie Liang wyznał, że pacjent w momencie przyjęcia miał 38 stopni gorączki. Szybko doszedł do wniosku, że w otwarte rany wdała się infekcja, którą zwalcza się antybiotykami. Życiu Li co prawda nie zagraża żadne niebezpieczeństwo, jednak możemy mieć pewność, że od stawiania baniek będzie się trzymał z daleka.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym