14.06.2017, 15:58

Jej kręgosłup złamał się jak patyk, gdy postanowiła ćwiczyć ze 130 kg sztangą

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
57843
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Matka dwójki dzieci, 31-letnia Victoria Griffiths z Warrington w Wielkiej Brytanii, podniosła na siłowni 130 kg sztangę i kiedy zachwiała się do przodu,  jej ciało złożyło się jak scyzoryk.

Vicki na zdjęciu w szpitalu, w kwietniu 2017

Kobieta, która jest matką dwójki dzieci i strażakiem, została sparaliżowana od pasa w dół po podjęciu ćwiczeń ze sztangą, ważącą więcej niż jej dwukrotna waga.

Vicki, która od lat dba o swoją formę, udała się do swojego klubu na codzienny rowerek, ale po rozgrzewce postanowiła popracować na głównej siłowni.

Partner Vicki - 35-letni Dave Parr jest bankierem inwestycyjnym. Dave zaczął regularnie chodzić na siłownię po urodzeniu ich najmłodszego syna Noego, który ma teraz cztery lata. Oboje na zdjęciu podczas ubiegłorocznej akcji, telefonicznej zbiórki na leczenie raka - Stand Up To Cancer.

Oficjalnie została strażakiem w styczniu ubiegłego roku w Straży Pożarnej Birchwood i jest jedną z 32 kobiet-strażaków w hrabstwie Cheshire Jej intensywna praca wymagała, aby pozostawała w dobrej kondycji fizycznej, więc codziennie chodziła na siłownię.​

Lekarze nie są pewni, czy będzie mogła ponownie chodzić - szczególnie, że doszło do złamania dwóch kości kręgosłupa i przemieszczenia, które uszkodziło jej rdzeń kręgowy.

Sztanga przeleciała jej nad głową, a ona padła na podłogę, wrzeszcząc z bólu.

Vicki, przypomina sobie: "Robiłam stepy na aerobiku i miałam na karku 130 kg sztangę. 

"Wchodziłam moją prawą nogą i nagle zachwiałam się z powodu ciężaru. Potem pociągnęło mnie do przodu, chociaż powinnam się odchylić do tyłu.

"Zasadniczo złożyło mnie na pół. To jak pochylenie się do przodu i dotykanie palcami stóp, gdy ktoś dopycha nasze plecy. 

"Następną rzeczą jaką pamiętam było to, że ktoś powiedział mi, żebym leżała nieruchomo, gdy ja wciąż starałam się wstać.

"Czułam, że długo leżałam na zimnym betonie, aż moje ciało od tego zdrętwiało. Nie rozumiałam co zrobiłam.

"Sanitariusze, którzy pojawili się po 15 minutach powiedzieli, że muszą przesunąć moje nogi, ale kiedy to zrobili, miałam wrażenie, że moje stopy nadal leżą na podłodze. Wiedziałam, że coś jest nie tak.

"Jedyną rzeczą, o której mogłam wtedy myśleć, było to, czy będę w stanie zdążyć na weekend szkoleniowy w szkole pożarnej. Naprawdę nie mogłem się doczekać.

"Teraz brzmi to śmieszne, ale nawet nie myślałem, że nigdy nie będę więcej chodzić".

Vicki wyjaśnia: "Wiem, że najgorszym przypadkiem jest to, że będę na wózku inwalidzkim i nie będę mogła chodzić, ale muszę się do tego przygotować najlepiej jak potrafię.

"Te rzeczy się zdarzają i jestem osobą, która wie, że po prostu musisz się z tym zmierzyć i znaleźć inną drogę w życiu.

"Nie jestem pewna, co się stanie z pracą, ponieważ wymaga sprawności fizycznej, ale oni mocno mnie wspierają i mówią, żebym skoncentrowała się na rehabilitacji.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym