06.09.2017, 11:40

Gdy policjanci zobaczyli tego chłopca, chcieli aresztować jego mamę. Byli w szoku, gdy kobieta wyprowadziła ich z błędu

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
29796
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Żyjąca w Australii mama cierpiącego na rzadką chorobę chłopca przedstawiła swoją historię o upokarzającym traktowaniu, jakie spotkało ją ze strony policjantów. Kobieta znalazła się pod ostrzałem funkcjonariuszy podejrzewających, że czerwone ślady na skórze jej dziecka to rezultat silnego oparzenia słonecznego.

W rzeczywistości, mały Chaz, syn 29-letniej Casey Weightman z Victorii, choruje na zespół Nethertona. Egzotyczne schorzenie sprawia, że skóra na twarzy chłopca charakteryzuje się silnie czerwonym odcieniem, a do tego wysycha i łuszczy się

Casey, wraz z mężem i synkiem wybrali się na rodzinną wycieczkę do Adelaide, gdzie chcieli obejrzeć wyścigi samochodowe. Upokarzająca historia zaczęła się, gdy rodzina była już na trybunie. Jeden z widzów zajrzał do wózka, w którym znajdował się Chaz, a następnie zasypał mamę chłopca podejrzeniami, że zmiany na twarzy dziecka to rezultat zbyt długiego pozostawienia go na słońcu, a nawet zaoferował udzielenie mu pomocy medycznej.

„Nie ma takiej potrzeby, dziękuję”, pani Weightman uspokajała wścibskiego widza, „On po prostu cierpi na syndrom sprawiający, że jego skóra wygląda na spieczoną”, wyjaśniła mu zawstydzona kobieta

Jednak tłumaczenia Casey nie odwiodły podejrzliwego fana szybkich samochodów od zgłoszenia stanu Chaza ochroniarzowi pracującemu na obiekcie. Wkrótce wrócił on z trzema policjantami.

„Chaz właśnie się obudził, więc zaczęłam go karmić, gdy nagle stanęło nade mną trzech funkcjonariuszy policji”, przypomina sobie z zażenowaniem Casey. Zaniepokojeni czerwoną twarzą chłopca, mundurowi poinformowali kobietę, że o sprawie wiedzą już zmierzający na trybunę ratownicy, mający udzielić malcowi pomocy.

„Byłam całkowicie upokorzona, zalałam się łzami podczas prób wytłumaczenia funkcjonariuszom, że mój mały synek nie jest poparzony, a jego wygląd to rezultat choroby z jaką się urodził”, przyznaje Casey.

Policjanci odpuścili pani Weightman dopiero po tym, jak pokazała im papiery od lekarza potwierdzające, że stan chłopca związany jest z syndromem Nethertona.

Rodzina myślała, że na tym skończy się ten przykry epizod z ich życia, jednak los zadecydował inaczej. Następnego dnia, w drodze powrotnej z Adelaide, Casey przyuważyła, że patrząca na nią spode łba przechodzeń zadzwoniła skrycie na policję, prawdopodobnie również zaniepokojona wyglądem Chaza.

Historia zatoczyła koło, a pani Weightman znowu poczuła się bezsilna, gdy przyparto ją do ściany. Groziło jej trafienie do aresztu! Na szczęście i tym razem udało się jej wytłumaczyć funkcjonariuszom, że Chaz nie jest wcale ofiarą poparzenia

Od tamtej pory Casey gdziekolwiek pójdzie z synkiem zabiera ze sobą także oficjalny list od zajmującego się chłopcem lekarza, potwierdzający, że stan dziecka wywołany jest przewlekłą chorobą.

„Jestem już zmęczona stawianiem mnie w pozycji oprawcy i tym, że muszę się bronić. Inni nie powinni nas oceniać tak pochopnie”, kończy Casey Weightman

Czy przechodnie słusznie podejrzewali, że chłopiec cierpi na poparzenie słoneczne?

Tak
Nie

Liczba głosujących: 563

Tak - 49%

Nie - 51%

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym