22.10.2017, 16:55

Do internetowego zamówienia dorzucono im „gratis” – 30 kilogramów marihuany!

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
28074
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Mieszkający w amerykańskim mieście Orlando klienci sklepu internetowego Amazon, wraz z paczką od kuriera dostali kłopotliwy „gratis”.

Para, której przydarzyła się ta historia, zamówiła przez internet zestaw plastikowych skrzynek, które miały pomóc im w uporządkowaniu garażu. Ku ich ogromnemu zaskoczeniu, pojemniki dotarły do nich pełne. Znaleźli w nich niebotyczne ilości marihuany!

„Przesyłka była ekstremalnie ciężka, znacznie cięższa niż spodziewałam się po tego typu dostawie”, przyznaje prosząca o zachowanie anonimowości kobieta, która jako pierwsza odebrała kłopotliwą przesyłkę.

Dostarczone z magazynu Amazonu pudełka były wypełnione po brzegi marihuaną. Od razu po rozerwaniu opakowującej przesyłkę folii, zszokowanych klientów sklepu uderzył w nozdrza charakterystyczny, trudny do pomylenia zapach.

„Gdy już zgłosiliśmy sprawę na policję, przez chwilę nie dowierzałam w to, co się dzieje”, mówi kobieta.

Po dotarciu do domu pary, funkcjonariusze policji skrzętnie zabezpieczyli narkotyki oraz rozpoczęli niezbędne procedury potrzebne do ustalenia okoliczności, w jakich marihuana znalazła się przed drzwiami klientów Amazonu.

Jednak samo tylko wszczęcie śledztwa nie uspokoiło odbiorców nielegalnego „prezentu” - żyli w lęku, że niedługo czeka ich zemsta ze strony prawdziwego właściciela pokaźnego zapasu narkotyków.

„Bardzo martwiliśmy się, że ktoś włamie się nam do domu. Nie mogłam spać przez kilka dni”, ujawnia kobieta.

Pomimo, ze para wielokrotnie kontaktowała się w tej sprawie z przedstawicielami firmy Amazon, głównie poprzez e-mail, ani razu nie dano im szansy na bezpośrednią korespondencję z kierownikiem magazynu, z którego pochodziły narkotyki. Powodem takiego ich potraktowania rzekomo miał być wewnętrzny regulamin firmy.

Minął ponad miesiąc, zanim poszkodowana para otrzymała od Amazonu zadośćuczynienie w postaci bonu o wartości $150 oraz mało szczerych przeprosin podsumowanych słowami: „Przykro mi, ale na chwilę obecną nie możemy zaoferować nic więcej”.

Para z Orlando uważa, że to jednak za mało. Chcieliby wiedzieć do jakich zaniedbań doszło, że internetowy gigant miał w swoim magazynie nielegalne substancje, a także dlaczego nieopatrznie pozwolono na wysłanie ich do klientów, w rezultacie narażając ich na ogromny stres.

Czy zdarzyło wam się, że kurier dostarczył pod wasze drzwi nie to, co powinien?

Tak
Nie

Liczba głosujących: 157

Tak - 31%

Nie - 69%

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym