10.12.2017, 17:35

Dzielny 4-latek umierał. Tuż przed śmiercią wyszeptał kilka słów, które wyciskają łzy...

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
5931
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Śmierć jest najcięższą rzeczą z jaką ludzie się borykają. Kiedy umiera nam ktoś bliski, jest to tragedia, z którą trudno się pogodzić… Ale najgorsze jest, kiedy wiemy, że nasze dziecko umiera i nie możemy nic z tym zrobić.

Mały Nolan we wrześniu 2015 roku zaczął narzekać na ciągły katar, a stan dziecka nie ulegał poprawie. Z dnia na dzień było tylko gorzej. Kiedy pojawiły się problemy z oddychaniem, wezwano pogotowie. Diagnoza niestety nie była zbyt dobra – chłopiec cierpiał na nowotwór, który powodował zablokowanie dróg oddechowych. Mięsak prążkowano-komórkowy to rzadka postać raka, która nie podlega żadnej formie leczenia.

Mama chłopca nie umiała sobie poradzić z całą sytuacją, nie wiedziała co robić i nie potrafiła już racjonalnie myśleć. Nolan zawsze, kiedy kobieta brała prysznic, kładł się na dywaniku przed kabiną, aby obydwoje mieli siebie na oku. Rak niestety zaczął szybko rozprzestrzeniać się na całe ciało.

 

Szanse na przeżycie krytycznie malały i zmniejszyły się już z 40% na 20%. Wtedy Ruth postanowiła udokumentować ostatnie dni chłopca, który nie potrafił już nawet jeść, bolało go całe ciało i nie miał siły, aby usiąść, ale walczył. Kobieta na Facebooku udostępniła bardzo intymną i jedną z ostatnich rozmów pomiędzy nimi.

Ja: Synku, boli, gdy oddychasz, prawda?

Nolan: Tak (spuścił wzrok w podłogę)

Ja: Bardzo cierpisz?

Nolan: Tak…

Ja: Skarbie, ten rak jest do bani. Nie musisz już walczyć.

Nolan: Nie muszę?! Ale ja robiłem to dla Ciebie, mamusiu!

Ja: (połykając łzy) Nie musisz Skarbie. Czy to robiłeś cały czas? Walczyłeś dla mamusi?

Nolan: Tak...

Ja: Nolan, na czym polega praca mamy?

Nolan: Na chronieniu mnie i dbaniu o mnie (z wielkim uśmiechem).

Ja: Kochanie, to ja powinnam walczyć dla Ciebie, ale nie mogę dłużej tego robić tutaj… Jedyny sposób, w jaki mogę Cię ochronić, to pozwolić Ci odejść do nieba.

Nolan: Mamusiu, to ja pójdę do nieba, będę się tam bawił i będę tam na Ciebie czekać, aż do czasu, kiedy do mnie przyjdziesz, prawda?

Ja: Oczywiście synku. Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo! Zawsze będziemy razem.

 

Czy można wyobrazić sobie trudniejszą rozmowę dla rodzica? Następne dni Nolan spędzał głównie na spaniu, a rodzice zastanawiali się, czy nie będzie lepiej zabrać go do domu, żeby ostatnie noce spędził w swoim łóżeczku, ale chłopiec powiedział, że woli zostać w szpitalu. Około godziny 21:00, mama i syn oglądali razem bajki, po czym kobieta poszła wziąć prysznic zostawiając malucha z wujkiem Chrisem (dotychczasowym partnerem Ruth).

„Kiedy weszłam do kabiny poczułam jak razem z wodą leją się z mojej twarzy łzy. Wycierając się usłyszałam ruch w pokoju synka, wybiegłam z łazienki żeby zobaczyć lekarzy i pielęgniarki informujących mnie, że Nolan wpadł w śpiączkę...”. Ruth nie potrafiła uwierzyć, że jej przy nim nie było, wskoczyła do łóżka 4-latka i przytuliła go do siebie, a wtedy chłopiec obudził się, otworzył oczy i powiedział „kocham cię mamusiu”, po czym zamknął oczy i odszedł. Nolan był bohaterem i walczył o każdą chwilę i takim należy go zapamiętać.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym