16.03.2018, 18:00

34-letnia położna odebrała SWÓJ WŁASNY PORÓD przez cięcie cesarskie

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
2868
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Emily Dial uśmiechała się od ucha do ucha, gdy „wyciągnęła” swoją małą córeczkę Emmę z własnego łona. Zawodowa położna była zdeterminowana, żeby wziąć aktywny udział przy narodzinach nowej pociechy, nawet pomimo tego, że poród wymagał przeprowadzenia zabiegu cesarskiego cięcia.

34-letnia Emily Dial to położna i pielęgniarka pracująca w Kentucky, USA. Odkąd zaszła w trzecią ciążę, wiedziała, że tym razem sama odbierze poród własnego dziecka. Nie pozwoliła, żeby ten plan pokrzyżował jej nawet fakt, że urodzić musiała z pomocą lekarzy, poprzez cesarskie cięcie.

W środowisku położonych cesarskie cięcie nie jest uważane za preferowaną metodę porodu, głównie dlatego, że – jak tłumaczy Dial – utrudnia to nowej mamie kompletne emocjonalne doświadczenie niezwykłego wydarzenia w jej życiu, jakim jest przyjście małego człowieka na świat.

Szczęśliwa Emily przyznaje, że niezwykłe narodziny jej córki to „jeden z najbardziej perfekcyjnych momentów jej życia”. Aby upamiętnić niesamowitą chwilę, Dial poprosiła fotografa, aby uwiecznił ją na jedynych w swoim rodzaju fotografiach.

Jako położna, Emily pomogła w przyjściu na świat niezliczonym niemowlakom. Sama jednak doświadczyła ogromnego nieszczęścia, jak chodzi o bycie mamą. Jej pierwsze dziecko, synek Greyson, urodził się z wadami rozwojowymi, które doprowadziły do jego śmierci w wieku zaledwie 10 dni.

Na szczęście Ella - drugie dziecko i czteroletnia dziś córka Emily - urodziła się zdrowa i silna. Położna przyznaje jednak, że ze względu na ogromną ilość leków znieczulających jakimi nafaszerowano ją w szpitalu, nie uważa, że czuła się, jakby naprawdę była obecna przy porodzie dziecka.

Dlatego też, gdy Emily dowiedziała się w 2017 roku, że ponownie jest w ciąży, postanowiła, że nie pozwoli, aby cudowne doświadczenie znowu przeszło jej obok nosa, deklarując tym samym, że postara się na każdy możliwy sposób zaangażować się w narodziny swojego trzeciego maleństwa.

Marzenie Emily Dial ziściło się – chociaż podczas porodu Emmy kobieta sama znajdowała się na stole operacyjnym, wypełniała przy tym obowiązki głównej położonej.

„Odebrałam własny poród, wyciągnęłam córeczkę ze swojego łona! Trudno będzie mi doświadczyć w życiu czegoś jeszcze piękniejszego”, cieszy się 34-letnia położna.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym