1267
Luty 2 przez Ellys

Lubicie zimę? Pragniemy śniegu, gdy zbliża się Wigilia, a gdy chcemy urządzić kulig bądź pojechać na śnieżne szaleństwa w góry, to już z pewnością. A gdy jej uroki tradycyjnie zaskoczą drogowców, gdy rano – i tak już spóźniony – musisz oskrobać samochód czy ugrzęźniesz w brunatnej pośniegowej brei w najbardziej nieodpowiednim momencie? Wówczas odpowiedź na to pytanie również jest jednoznaczna. Czekamy nadejścia wiosny! Co więcej, ubiegamy się do różnych sposobów, które dadzą choć cień szansy na poznanie czasu jej nadejścia. Właśnie Dzień Świstaka, obchodzony 2 lutego, wzmaga naszą nadzieję.

Zgodnie z tradycją, z tej okazji odbywają się festyny oraz innego rodzaju imprezy rozrywkowe, których główną atrakcją zostają lokalni włochaci „meteorologowie”. Uważa się, że w tym dniu należy obserwować świstaka wychodzącego ze swojej nory, bowiem z jego zachowania można wywnioskować o nadejściu wiosny. Jeżeli jest pochmurnie, zwierzę, nie widząc swojego cienia, spokojnie opuszcza kryjówkę, znaczy to rychłe pożegnanie zimy. Natomiast w przypadku słonecznej aury pogodowej, gdy świstak zobaczy swój cień i schowa się do nory, musimy czekać na wiosnę kolejne sześć tygodni. Nie śpieszmy się jednak z wnioskami, że jest to kolejne amerykańskie święto, chociaż jest ono nam znane przeważnie jako funkcjonujące w tym właśnie obszarze kulturowym. Otóż, tradycja jego odchodów wywodzi się z zamierzchłych czasów. Już w starożytnym Rzymie 2 lutego obchodzono Dzień Jeża. Prognozę meteorologiczną opierano na zachowaniu obudzonego zwierzęcia, które analogicznie widziało swój cień bądź nie. Narody zamieszkujące obecne obszary Europy Zachodniej utrzymywały tę tradycję również w znacznie późniejszych czasach. W północnych Niemczech w tym dniu ze snu wybudzano borsuka. Pełnił on rolę barometru zimowo-wiosennego. Natomiast wczesne amerykańskie wzmianki o Dniu Świstaka odwołują się właśnie do folkloru imigrantów niemieckich, nazywanych Pennsylvania Dutch, którzy przenieśli swoje tradycje do Ameryki w XVIII wieku. W nowych warunkach funkcja meteorologa przeszła na świstaki, a właściwie świszczy. W ten oto sposób, na podstawie wierzeń związanych z tym zwierzakiem, zrodziła się tradycją, którą spopularyzowali członkowie Klubu Świstaka z Punxsutawney (The Punxsutawney Groundhog Club). Co ciekawe, w tym samym dniu chrześcijanie na całym świecie obchodzą Ofiarowanie Pańskie, które – zwłaszcza w obrządku wschodnim – posiada ten sam kontekst, tj. jeśli dzień jest słoneczny i jasny, spodziewaj się „dwóch zim w tym roku”.

Po raz pierwszy Dzień Świstaka oficjalnie obchodzono 2 lutego 1886 roku. Zwierzęciu uroczyście nadano imię „Phil’a z Punxsutawney”, zaś jego miasto okrzyknięto Światową stolicą prognozowania pogody. Wejście na wzgórze Gobbler’s Knob, gdzie właściwie wyciąga się świstaka z jego norki, przekształciło się w coroczną ceremonię. Jesteście ciekawi jak odbywają się wspomniane obchody? Otóż co roku 2 lutego we wczesnych godzinach porannych na wzgórze Gobbler’s Knob przychodzi grupa panów, ubranych w cylindry i smokingi. Są to członkowie Klubu Świstaka z Punxsutawney. Jeden z nich ma szczególne uprawnienia i odpowiedzialne zadanie do wykonania. Dokładnie o 7.25, według miejscowego czasu, powinien on wyjąć świstaka z jego domku i wysłuchać tego, co Phil wyszepcze mu na ucho. Następnie prognozę ogłasza się setkom ludzi, którzy przybyli specjalnie na uroczystość, by stać się świadkami tego ekscytującego wydarzenia. Skądinąd obchody na tym się nie kończą. Odwiedzający festyn w Punxsutawney mogą kupić pamiątki z wizerunkiem świstaka, wziąć udział w powstawaniu rzeźb lodowych, przejechać się starym powozem, potańczyć, nauczyć się gotować chili, obejrzeć występy magików czy komików. Po zmroku zaś organizowany jest pokaz filmu „Dzień świstaka”. Podczas obchodów wśród uczniów starszych klas lokalnej szkoły są wybierani Króla i Królowa Świstaków. Goście festiwalu, urodzeni 2 lutego, są zapraszani na obchody urodzin Phil’a, natomiast pragnący się pobrać lub odnowić swoją przysięgę małżeńską mogą to uczynić w kościele, w którym miała miejsce ceremonia zaślubin świstaka z jego oblubienicą. Co więcej, według legendy, Phil pozostaje wiecznie młody, a jego życie za każdym razem wydłuża się o siedem lat, bowiem każdego lata zwierzak wypija specjalny „eliksir”. Niestety ów specyfik oddziałuje wyłącznie na świstaki.

Popularność Phil’a znacząco wzrosła po premierze filmu „Dzień świstaka” (1993). Wówczas został on miejscową atrakcją, zaczęto pisać o nim w gazetach i pokazywać w telewizji, natomiast miastu przybyło niemal 50 000 turystów rocznie. Mimo że prognozy zwierzęcia dość często nie odzwierciedlają rzeczywistości – w ciągu 125 lat sprawdziły się jedynie w 40% – w Pensylwanii Phil ze swoją żoną doczekał się własnego apartamentu na wzgórzu Gobbler’s Knob oraz emerytury, a nawet został zaszczycony prywatną audiencją u Ronalda Reagana. Czy w tym roku prognozy świstaka się sprawdzą? Zobaczymy. U nas o wiośnie możemy na razie pomarzyć...

Wybrane dla Ciebie: