17308
2014 Styczeń 25 przez
Takie połączenie pozornie wydaje się co najmniej absurdalne. Jeżeli jednak przyjrzymy się bliżej zachowaniu obu tych ,,istot", dojdziemy wniosku, że student i pingwin to prawie jedno i to samo. Dlaczego? Zarówno jednego jak i drugiego można określić słowem "dziwny". Obaj są ruchliwi. Tak samo nie przywiązują się do miejsc i przedmiotów i ... uwielbiają spędzać czas ze swoimi kolegami koleżankami np. Helenką:)

Studenci biegają najszybciej na hasło: "happy hour's".

Jednak kiedy "szczęśliwych godzin" i taniego piwa robi się zbyt dużo utrzymanie równowagi staje się prawdziwym wyzwaniem.

Potem pojawiają się w sieci zdjęcia z wczorajszego wieczoru na których całujesz się namiętnie z kimś nieznajomym.

Cokolwiek nabroisz i tak idziesz przez miasteczko akademickie z podniesioną głową.

Czasami taka wpadka może byc początkiem czegoś naprawdę pięknego.

Dobrze jest w weekend poharatać w piłkę.

Najlepiej nosić się luźno...

Ale czasem trzeba wskoczyć w garnitur na egzamin.

Pośpiech i fast foody sprawiają, że czasem przybywa tu i ówdzie dodatkowych kilogramów.

Niekiedy trudno jest wrócić do domu na dwóch nogach.

Potem trzeba się zmagać z ciężkim kacem ...

A w sesji przecież trzeba być przytomnym.

Twój promotor to prawdziwy mistrz. Zawsze chętnie idziesz na seminarium bo wiesz, że możesz liczyć na jego pomoc i wskazówki.

Po zajęciach często pędzisz do pracy...

Wracasz późno i zmęczony, a kiedy widzisz jak współlokator wyżera ci ostatnie rzeczy z lodówki emocje muszą wziąć górę.

W dodatku rodzice obejrzeli w telewizji reportaż z juwenaliów. Starasz się im wszystko wytłumaczyć.

Kiedy czujesz się źle nic tak nie poprawia humoru jak stary, dobry, slapstickowy żart ...

Spotkanie z dawno nie widzianą znajomą ...

Albo strzelona na prędce sweet focia.

Poza tym już niedługo koniec sesji. To będzie twój triumf, twój dzień chwały, twoje Austerlitz, twój Grunwald.

Wybrane dla Ciebie: