4065
2015 Luty 10 przez prabab
Specjaliści od militariów nie mogą się nadziwić nowemu idiotycznemu pomysłowi zaprezentowanemu na oficjalnej uroczystości przez rosyjską armię. Nie mamy wątpliwości, że bywalcy Pentagonu zapewne także od kilku dni nie mogą przestać się śmiać... i turlają się po podłodze trzymając się za brzuchy. Nowy rosyjski wynalazek, bezpośrednia odpowiedź na autonomiczne drony, pokazano wczoraj z wielką pompą. W ceremonii udział wzięli nie tylko wojskowi, ale też celebryci i osobowości medialne. Swoją obecnością imprezę zaszczycił nawet sam prezydent Putin, chociaż co do jego obecności nie było pewności aż do ostatnich chwil. Wygląda na to, że był to błąd. Polityk, uchwycony na jednym kadrze z żałosnym robotem-żołnierzem obdarty został z jakiejkolwiek dozy doniosłości. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby kamera uchwyciła dokładny moment, w którym przywódca uświadomił sobie, jak mocno zacofane technologicznie jest wojsko w jego kraju.

Kompromitujący robot bojowy to, jak zauważyli znawcy tematu, manekin posadzony na Quadzie. Za jego działaniem nie stoi żadne skomplikowane, warte miliardy dolarów oprogramowanie. Sprzęt funkcjonuje prawdopodobnie dzięki układowi scalonemu opracowanemu z myślą o… zdalnie sterowanych, zabawkowych samochodzikach. Wskazuje na to idące w setki tysięcy sztuk zamówienie tego pospolitego podzespołu, jakie rosyjska armia złożyła kilka miesięcy wcześniej u chińskiego producenta czipów. I jak ten relikt przeszłości ma niby stawać w szranki z nafaszerowanym elektroniką wyposażeniem bardziej nowoczesnych armii?

Cała konstrukcja wygląda tandetnie, żeby nie powiedzieć, że wręcz chałupniczo. Wizualnie robot prezentuje się tak samo źle jak ze strony technologicznej. Wisienką na torcie okazuje się być prędkość maksymalna, jaką osiąga ten bezużyteczny „nowoczesny” sprzęt wojskowy. Jest to powalające sześć kilometrów na godzinę.

Producent machiny, firma Tochmach, przekonuje, że jej wynalazek niedługo okaże się być niezastąpiony na polu walki, zapewniając na froncie zaopatrzenie, pierwszą pomoc, a w przyszłości – po dodaniu niezbędnych udoskonaleń – sam uchwyci w swoją plastikową dłoń karabin, aby ruszyć na wroga. Rzecznik wojska zdradził także, że znaleźli już chętnych w innych krajach, którzy sami chcieliby wyposażyć się w podobne „cudeńka”. Oceniając po tym, co widzimy na filmie, pozwalamy sobie powątpiewać w te obietnice. Komuś tutaj leci dym z uszu. Lokalne media jak gdyby zupełnie nie zrażają się autentyczną groteskowością tandetnej maszyny, nazywając ją w swoich nagłówkach „prawdziwym sprzętem rodem z XXI wieku”. „Russia Today” bez żartu sugeruje, że to właśnie ten pokraczny twór to zwiastun nadchodzących zmian w wyposażeniu rosyjskiej armii. Czy powinno się tu mówić o oderwaniu od rzeczywistości, czy wypadałoby jednak nazywać to propagandą? Pozostawimy to wam do oceny.