3345
2015 Październik 7 przez azure

Pewna kobieta postanowiła poszukać przy pomocy Facebooka mężczyzny, z którym spędziła poprzedni wieczór. Wrzuciła w tym celu wspólne zdjęcie, na które odpowiedziała... jego dziewczyna.

22-letnia Pippa McKinney z Manchesteru sądziła, że to opowieść jak z bajki. Wyjście wieczorem do klubu, poznanie miłego, przystojnego faceta. Wspólny taniec, drinki, a na koniec pocałunek. Był jednak jeden problem - zapomniała zapytać swojego księcia o numer telefonu. Nie przejęła się jednak zbytnio, w końcu w tych czasach odnalezienie kogoś przy pomocy internetu nie jest niczym trudnym. W tym celu napisała wesołego posta na Facebooku opatrzonego zdjęciem, które wykonała poprzedniego wieczoru.

Jak to bywa z takimi historiami, wiadomość momentalnie stała się sensacją. Nadzieję na pozytywne zakończenie historii zakończyło jednak pewne nieoczekiwane wydarzenie. Jedna z odpowiedzi pochodziła od... dziewczyny wymarzonego faceta Pippy.

"Czułam się cholernie głupio. Było mi potwornie wstyd za niego i za siebie", opowiada 22-latka. Zdrada nie uszła chłopakowi na sucho i po zaledwie godzinie okazało się, że jego związek został zakończony. Narzeczona Matta (bo tak ma na imię nieszczęśnik) odbyła długą rozmowę z ofiarą jej faceta i zapewniła, że nie ma do niej żadnych pretensji.

Post Pippy został polajkowany w ciągu kilku dni przez 20 000 osób oraz udostępniony przez dalsze 2 000. Sama zainteresowana twierdzi, że nie wyrabia z odpowiadaniem na wiadomości od osób zafascynowanych sprawą. Oprócz wyrazów współczucia zdarzają się podobno także ostre słowa krytyki.  Dziewczyna nie przejmuje się nimi absolutnie, "Szukałam po prostu wolnego faceta, nie miałam pojęcia, że Matt kogoś ma. Nie sądzę, abym zrobiła coś złego", tłumaczy zakłopotana.

Czy dziewczyna Matta powinna mieć pretensje do Pippy?

Tak, nic jej nie tłumaczy
Nie, nie wiedziała o jego związku