3849
2015 Listopad 12 przez musang

Wiele osób, które natrafiło w internecie na selfie Gila Solana, podejrzewało, że może on nie dożyć pierwszych słodkich chwil ze swoim nowonarodzonym dzieckiem. Że szanowna żona (mówiąc efemistycznie) nie będzie zbytnio zadowolona zdjęciem z porodu, na którym ona w mękach wydaje na świat córeczkę, a jej nie niesforny mąż bawi się telefonem. Jak jednak było w rzeczywistości?

Świeżo upieczony tata stał się gwiazdą internetu od momentu, w którym wrzucił śmieszne selfie ze swoją rodzącą żoną w tle. Zdjęcie powstało w poniedziałek, kiedy na świat przychodziła mała Eva. Para wzięła ślub w maju 2014 roku i mieszkała w Hiszpanii, gdzie młodzi dowiedzieli się, że będą mieli dziecko. Wrócili zatem do rodziny w Denver, by wspólnie czekać na narodziny.

Eva urodziła się w kilka minut po tym, jak Gil zrobił selfie, które miało być odpowiedzią na pytania bliskich o przebieg porodu. Jego żona Sarah nawet tego nie zauważyła, ale wcale nie miała żalu o zdjęcie. Wręcz przeciwnie, pozwoliło ono oderwać myśli od kilkugodzinnego porodu, a nawet rozśmieszyć młodą mamę, która poleciła rozesłać selfie do znajomych. A po pozytywnym odzewie Gil umieścił foto na Reddicie, gdzie szybko uzyskało ponad 2 miliony wyświetleń.

W większości komentarzy zostawionych pod zdjęciem ludzie wyrażali swoje obawy co do bezpieczeństwa Gila po tym, jak już jego żona zobaczy selfie. Ale jako że Sarah ma spory dystans do siebie i sama uważa zdjęcie za prześmieszne, nie trzeba się martwić o los młodego tatuśka.