17438
Luty 16 przez Hurem

 W Kraju Kwitnącej Wiśni od wielu lat jedną z bardziej lubianych rozrywek jest zabawa w Kancho. Jeśli spodziewasz się czegoś dziwnego - Japończycy są jak zawsze niezawodni. Nazwa zabawy jest slangową adaptacją japońskiego słowa  kanchō  oznaczającego lewatywę.

Zabawa nie jest zbyt skomplikowana i polega na złożeniu rąk w pistolet i z okrzykiem "KAN-CHO" włożeniem ich w... odbyt ofiary.

W znacznym stopniu rozpowszechniona w Japonii, ale zabawa występuje również w innych azjatyckich krajach. W Korei Południowej znana jest pod nazwą ttong chim, a na Filipinach nazywana jest katsibon.

Dla Azjatów jest to śmieszny żart, ale jeśli spróbujecie tego w krajach o innej kulturze, nie oczekujcie zadowolenia i pozytywnej reakcji ze strony atakowanego/nej. 

"Oburzę się dla zasady... ale tak naprawdę mi się podobało".

Kancho jest częstym tematem przewodnim mangi i anime, ale również hentai

Boonga-ga Boonga-ga

Jeśli nie możesz znaleźć sobie ofiary, której mógłbyś zrobić ten "żart", z pomocą przychodzi Koreańska firma Taff System produkująca symulatory Kancho. Na początku wybierasz ofiarę. Do wyboru są: była dziewczyna, były chłopak, gangster, teściowa, oszust, pedofil i nieletnia prostytutka. Później... zresztą, zobaczcie sami..

Jednak nawet w Kraju Kwitnącej Wiśni, niektórzy zastanawiają się czy jest to moralnie uzasadniona "zabawa". W programie Nanmon Kaiketsu, emitowanym przez japońską stację NHK TV, zasugerowano, że pobłażliwość wobec kanchō może być przyczyną rozpowszechnionego molestowania seksualnego w japońskich środkach publicznego transportu.