2599
2015 Luty 17 przez Skyer
Ten niezwykle utalentowany raper i producent muzyczny zbiera ostre baty wymierzane przez społeczność internetu, która nie może ścierpieć jego egocentryzmu i przesadnej pewności siebie. Ciężko bowiem o drugą taką postać, która przy okazji wszelkiego rodzaju gal i rozdań nagród nie daje o sobie zapomnieć swoim kontrowersyjnym, niejednokrotnie skandalicznym zachowaniem. Tym razem można jednak śmiało wypowiedzieć stare, polskie porzekadło "nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka".

Wszystko zaczęło się od tegorocznego rozdania nagród Grammy, na którym to Kanye West zdecydował się poddać w wątpliwość słuszność przyznania statuetki artyście - Beckowi Hansenowi. Muzyk rockowy, piosenkarz i kompozytor w jednym został nagrodzony w kategorii Album Roku za świetny krążek "Morning Phase". Gdy Hansen wkroczył na scenę, by odebrać nagrodę, West podążył jego śladem z ironicznym uśmiechem na twarzy, wycofując się w ostatnim momencie. Pytany później o motywy swojego działania wyznał, że nie zgadza się z tą nominacją. West jest zdania, że w kategorii Albumu Roku nie ma sobie równych album Beyonce. Wszyscy interesujący się zapleczem przemysłu muzycznego pamiętają zapewne MTV Video Music Awards z 2009 roku, kiedy to amerykański raper wbiegł na scenę za Taylor Swift, chwycił jej nagrodę za najlepszy teledysk i grzmiał niczym ksiądz z ambony, że bardziej należy się ona Knowles. Jak widać, wybryk z ostatniego rozdania nagród Grammy był niczym w porównaniu ze starymi dziejami, jednak wystarczył, żeby uderzyć w fanów Becka, którzy postanowili pograć na jego nerwach.

W powyższym zdjęciu nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ekspozycja oddającą część artyście Beck znajduje się na budynku nieopodal miejsca piątkowego wystąpienia Kanye'a Westa, który grał wtedy darmowy koncert na otwartym powietrzu w Nowym Jorku. Chcąc nie chcąc, jego występowi towarzyszył wielki napis BECK!, który musiał być niezwykle rozpraszający. Za ten misterny plan odpowiada firma PNYC, która wiedziała, jak wykorzystać przestrzeń okienną w siedzibie swojej firmy. Przedstawiciele PNYC pokusili się również o stwierdzenie "Nie lećcie sobie w kulki z Beck".

Na tym się jednak nie skończyło. Podobny wielki napis BECK pojawił się nad klubem 40/40 należącym do Jaya-Z , gdzie West rozkręcał afterparty po swoim koncercie. Zważywszy na temperament rapera możemy śmiało przypuszczać, że zaliczył ten dzień do średnio udanych.

Nie zdziwilibyśmy się, gdyby akcja ta była dopiero początkiem szerszej operacji mającej na celu wyprowadzenie Westa z równowagi. W każdym razie trzeba przyznać, że w obu przypadkach mamy do czynienia z wyjątkowo kulturalną i sympatyczną formą trollingu. W każdym razie, niezbyt szybko doczekamy się duetu WEST/BECK.

Wybrane dla Ciebie: