2963
Styczeń 11 przez musang

Ludzie ubrani w zimowe stroje, tyle że bez spodni, podróżowali pociągami metra na całym świecie. Czym była dokładnie ta dziwna inicjatywa?

W niedzielę pasażerowie metra na całym świecie mieli na co popatrzeć, gdy z podziemnych pociągów zaczęli korzystać ludzie, którzy nie nosili na sobie spodni. Ani spódnic, przepasek, szortów, sukieniek, tunik, ręczników... Niczego poza bielizną. Ci niecodzienni pasażerowie od pasa w górę mieli ubrania stosowne do zimowej aury, jak kurtki i ciepłe czapki, ale od pasa w dół świecili golizną. Był to oczywisty znak corocznych obchodów dnia przejażdżki metrem bez spodni, który swoje źródła ma w podobnych celebracjach w Stanach Zjednoczonych Ameryki. 

Wszystko zaczęło się od nie do końca przemyślanego żartu grupki ludzi w publicznym transporcie Nowego Jorku w 2002 roku. Wydarzenie urosło teraz do międzynarodowego świętowania głupoty, jako że mieszkańcy wielu miast na całym świecie przyłączyli się do amerykańskich "ojców założycieli". Sprawa stała się czymś na kształt globalnego trendu, który wspierają między innymi pasażerowie metra w Nowym Jorku, Londynie, Pradze, Berlinie czy Warszawie.

A cała sprawa jest bardzo prosta. Polega bowiem na tym, że jednego zimowego dnia grupa ludzi bez spodni, w samej tylko bieliźnie, wsiada do pociągu metra - często na innych stacjach - i zachowuje się tak, jak gdyby się w ogóle nie znała, ani nie była świadoma tego, że wszyscy i każdy z osobna nie mają na sobie bardzo ważnej części stroju. Zachowują się normalnie i wysiadają z pociągu, by dalej załatwiać swoje sprawy. Cóż, nienajgorszy sposób na celebrowanie głupkowatości.