2636
2015 Luty 12 przez prabab
Przyszłość robotyki zdaje się być równie ekscytująca, co przerażająca. Na każde wspomnienie uroczego Wall-E wypada wypatrywać, czy przypadkiem nie łypie za nim w półmroku błyszczące, czerwone oko Terminatora. Czy nasi elektroniczni towarzysze będą raczej potulni i pomocni, czy może jednak pewnego dnia jakiś błąd programu sprawi, że zdecydują się zamordować nas wszystkich we śnie? Cóż, jeżeli wierzysz w tę ostatnią opcję, można powiedzieć, że przyszłość, na jaką czekałeś, już nadeszła. 52-letnia mieszkanka Korei Południowej została brutalnie zaatakowana przez swój autonomiczny odkurzacz. Pomóc potrafili jej dopiero wezwani na miejsce zdarzenia strażacy.

Przypominające słynną Roombę inteligentne urządzenie czyszczące sunęło po podłodze jak gdyby nigdy nic, łapczywie pochłaniając okruchy i inne zalegające na ziemi śmieci. Przy przejeżdżaniu obok posłania, na którym leżała śpiąca kobieta, robot uznał opadające na podłogę włosy za kolejny przejaw bałaganu przeznaczony do likwidacji. Uruchomił pełną moc ssącą i zaczął pochłaniać do swojego metalowego brzucha fryzurę nic niepodejrzewającej Koreanki. Ciało kobiety oczywiście było cięższe niż drobne nadwozie robota, w efekcie końcowym więc w trakcie „odkurzania” włosów maszyna tak naprawdę niejako przyssała się do skóry z taką siłą, że kobieta nie była w stanie sama pozbyć się intruza. Należy zauważyć, że to nie była wina robota, a nieszczęśliwy zbieg okoliczności, którego nie przewidzieli programiści układający zadania w krzemowym mózgu samobieżnego odkurzacza. Nie da się jednak ukryć, że doświadczenie przyczepionego do głowy metalowego ustrojstwa próbującego z wszystkich sił pochłonąć naszą czaszkę do swojego wypełnionego śmieciami korpusu z całą pewnością nie mogło należeć do najprzyjemniejszych.

Na szczęście przybyli na miejsce po wezwaniu pomocy strażacy szybko uwolnili 52-latkę z morderczego pocałunku androida. Z tej historii można wyciągnąć dwie lekcje. pierwsza mówi nam, że przy samobieżnych maszynach lepiej spać lekko, najlepiej z zamkniętym tylko jednym okiem – nikt nie wie, co bezmyślnemu robotowi może strzelić do głowy. Druga: musimy zdawać sobie sprawę z tego, że przejęcie władzy na świecie przez androidy nie musi wcale być przejawem ich złej woli, a zwykłym potknięciem, pomyłką programistów, błędem systemu. Zwłaszcza ta ostatnia jest szczególnie przerażająca, mamy za sobą historię pisania niestabilnego i dziurawego oprogramowania. Przy opracowywaniu robotycznych mózgów trzeba kierować się wyjątkową ostrożnością, aby przypadkiem nie zostawić im furtki, która mogłaby zaważyć o dalszym istnieniu – lub nieistnieniu – ludzkości.

Wybrane dla Ciebie: