3643
2015 Styczeń 25 przez prabab
Załóżmy, że jesteś pospolitym rabusiem, żerującym na innych, uczciwie pracujących, porządnych obywatelach. Posiadasz jednak jedną, ogromną słabość - jesteś prawdopodobnie najbardziej leniwym człowiekiem na tej planecie. Co możesz zrobić nie tak? To, co poniżsi panowie, którzy trafili do więzienia przez swoje niechlujstwo. Zapraszamy do lektury.

Zasnąć w trakcie włamania

Nie powinieneś spać „w pracy”. Chyba że jesteś testerem materaców. To zdanie zyskuje szczególne znaczenie, kiedy na co dzień zajmujesz się... włamywaniem do cudzych domów. Kryminalista Mark Smith zawiódł dokonując prawdziwego rozboju w biały dzień – przemknął się za przebywającą w mieszkaniu właścicielką, kiedy ta prasowała ubrania. Ta nic nie podejrzewała, dopóki nie zauważyła stóp wystających spod kołdry w swoim łóżku. Po przybyciu policji przestępcy nijak nie dało się wybudzić ze snu wywołanego niemałą dawką narkotyków.

Zapomnieć spuścić wodę

Pozostawienie za sobą, hm, „dowodów zbrodni” w toalecie, nie tylko świadczy o nie najlepszych manierach, ale to też najlepszy sposób, aby zostawić za sobą próbkę DNA, w sam raz dla śledczych, żeby mogli ją przebadać. Dokładnie taki przebieg zdarzeń spotkał Charlesa Williamsa, złodzieja, którego „przycisnęła potrzeba” akurat w samym środku rabowania przedmiotów wartych ponad $1000. Aby nie hałasować, nie spuścił on wody. Okazało się to być jego zgubą, wkrótce po analizie odpadów został zidentyfikowany i aresztowany.

Zostawić za sobą śmieci

Skoro już włamujesz się do czyjegoś domu - co samo w sobie nie jest chyba najlepszym pomysłem – i postanowisz wyżłopać zawartość kartonu z sokiem, dobrze by było, gdybyś jednak go ze sobą zabrał. Twoja ślina na miejscu zbrodni to potężny dowód przeciwko Tobie. 33-letni złodziej, Ryan Bohnert, padł ofiarą swojego lenistwa właśnie tak. Po „odwiedzeniu” bogatej rezydencji w Oregonie i kradzieży biżuterii, przedmiotów kolekcjonerskich oraz elektroniki o wartości szacowanej na $10000, poczuł potrzebę napić się soku pomarańczowego. Zamiast pozostały kartonik zabrać ze sobą, wyrzucił go byle gdzie, na podłogę.

Zapowiedzieć się

Czasem dobrze jest zadzwonić przed faktem i poinformować innych o swoich zamiarach. Ale nie wtedy, kiedy akurat rabujesz bank. Albert Bailey najwyraźniej wyjątkowo cenił sobie swój czas, kiedy zadzwonił do upatrzonego banku, informując osobę odbierającą telefony, żeby przygotowała dla niego $100.000, po które zaraz przyśle kogoś, żeby je odebrał. Jak łatwo się domyślić, pracowniczka banku szybko zadzwoniła po policję, która wraz ze znajdująca się na miejscu ochroną dokonali aresztowania 16-latka wysłanego przez Baileya po pieniądze. Sam Albert czekał w samochodzie tuż przed wejściem do budynku.

Nie wylogować się z Facebooka

To się czasem może zdarzyć – wejdziesz gdzieś na Facebooka, żeby sprawdzić co nowego u znajomych, albo zaktualizować status, a potem zapomnisz się wylogować. Tylko, że chyba nie powinieneś tego robić w cudzym mieszkaniu, zwłaszcza tym, który właśnie obrabowujesz. Złodziej Nick Wigg wpadł dokładnie przez to. Właściciel oskubanego domostwa James Wood od razu rozpoznał swojego niedalekiego sąsiada, rychło identyfikując osobę odpowiedzialną za włamanie. Sam Wigg miał nie lada tupet, wcześniej zmieniając swoje zdjęcie na świeższe, zrobione akurat w dopiero co ukradzionych od Jamesa ubraniach. Czasem warto pomyśleć dwa razy.

Zamalować sobie twarz

Ukrycie swojej tożsamości przed kamerami nie jest aż tak skomplikowane. Załóż na głowę rozwiniętą czapkę, wytnij dwa otwory w poszwie na poduszkę, albo... po prostu wyposaż się w kominiarkę. Nawet w budżetowych warunkach wystarczy byle co, aby skutecznie zasłonić swoją twarz. Możesz też po prostu wziąć czarny marker, zamalować sobie twarze nawzajem ze swoim kryminalnym partnerem, przytaknąć i stwierdzić „tak, to na pewno będzie wystarczyło”, tak jak Matthew Allan McNelly i Joey Lee Miller. Nawet gdy, cóż, delikatnie mija się to z prawdą. A może obaj panowie czuli wyrzuty sumienia i zależało im na tym, żeby wpaść, więc po kryjomu wzajemnie sabotowali swoją „misję”?

Podrobić nieistniejący banknot

Wytwarzanie podrobionych banknotów to skomplikowana i czasochłonna praca. Komu chciałoby się siedzieć nad milionem jednodolarówek, kiedy zamiast tego możesz zrobić jedną milionodolarówkę? Nic to, że taki nominał nie istnieje. Chociaż Michael Fuller to utalentowany projektant graficzny, jego pomysły wymagają oszlifowania. Michael próbował zapłacić „milionodolarówką” po zrobieniu zakupów w Walmarcie za kwotę $476, oczekując, że kasjerka wypłaci mu ponad 999 tysięcy zielonych reszty. Ta kazała mu poczekać, zniknęła na chwilę na zapleczu, gdzie zadzwoniła na policję, a po powrocie powolutku, tak, aby kupić sobie jak najwięcej czasu, wypłacała mu drobniaki z kasetki.

Wybrane dla Ciebie: