15690
Styczeń 10 przez Excom

Kobieta stała się niepłodna po przejściu menopauzy (przekwitania), w wieku zaledwie 22 lat. Teraz traktuje trzy realistyczne lalki-dzieci, jak swoje własne potomstwo.

Osoby, które spotyka - reagują na jej widok z niechęcią i często jest przedmiotem ich werbalnych ataków (najczęstsze z nich to: „wariatka” lub „postaraj się o prawdziwe dziecko"). Ona jednak po raz pierwszy w życiu czuje się spełniona.

Wraz ze swoim życiowym partnerem - podobnie jak wielu innych, dumnych rodziców: karmi je, wozi w wózkach, sadza w fotelikach samochodowych, a nawet zabiera na wakacje...

Wypełniając pustkę w swoim zyciu, 39-letnia Jane Berry, stała się „mamą” trzech lalek o imionach Amy, Ashley i Chloe

Nie są to jednak zwyczajne zabawki, lecz artystyczne lalki, które  bardzo przypominające prawdziwe dzieci. 

Kobieta adoptowała je, ponieważ sama nie jest w stanie mieć lub adoptować dzieci.

„Ludzie kupują realistyczne lalki dzieci z wielu różnych powodów. Niektóre z nich - tak jak ja, nie mogą mieć dzieci, niektórym z rodziców dzieci zostały zabrane przez opiekę społeczną, niektórym rodzicom dziecko zmarło.” - mówi Jane

 

Po odkryciu, że jest bezpłodna, Jane dowiedziała się również, że nie będzie w stanie adoptować dzieci, ponieważ tak wczesna menopauza doprowadziła ją do rozwijającej się osteoporozy, powodując u niej istotne osłabienie kości i stawów oraz porażenie mózgowe.

Jane dodaje: "Kiedy okazało się, że nie mogę mieć dzieci, było to jakby mój świat stanął przede mną do góry nogami.”

”Gdy otrzymałam Amy, od początku atakowano mnie przykrymi komentarzami, wyzywając mnie od szalonych lub wariatek.” "Ktoś kiedyś powiedział mi: postaraj się o prawdziwe dziecko - na co odpowiedziałam: nie mogę, ponieważ jestem bezpłodna".

Mieszkająca w Oxford w Wielkiej Brytanii Jane, wyjawia:

"Reakcje ludzi były mieszane, ale większość osób uważało, że jestem wariatką."

"Na początku byłam zbyt przerażona, aby zabierać Amy na spacer, ale teraz już się nie wstydzę i nie boję się z nią wychodzić. Podobnie bałam się opuścić moją strefę bezpieczeństwa, gdy decydowałam się je zabrać gdzieś, gdzie nigdy wcześniej nie byłem. Dlatego, że miałem kilka przypadków, że ludzie wprost bali się mnie i moich dzieci.”

"Oni patrzą na nie, jak na martwe dzieci. Ja nigdy nie mówię ludziom, że one są prawdziwe. Jestem zawsze otwarta – tłumaczę im, że to realistyczne lalki, ale ludzie reagują często w bardzo dziwny sposób."

Jane i jej 51-letni partner Peter Marflee, znaleźli wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół - którzy starają się traktować lalki jak ich dzieci

 

Wszystko zaczęło się, gdy cztery lata temu Mary – jej matka, zmarła w wieku 62 lat i Jane była przytłoczona żalem.  Gdy otrzymała realistyczne lalki, stały się dla niej źródłem psychicznego komfortu.

Pomimo negatywnych uwag obcych osób (zwykle przechodniów), Jane twierdzi, że jej więź z lalkami sprawiła, że poczuła się bardziej kompletna, spełniona.

"Po kilku tygodniach posiadania Amy, poczułam uderzenie matczynego instynktu. Gdy zacząłem swoją podróż z realistycznymi lalkami, nie podejrzewałam jak bardzo to na mnie wpłynie...

"To był szok. Poczułam natychmiastową więź. To była miłość od pierwszego wejrzenia. To pomogło mi uporać się ze smutkiem po śmierci mojej mamy.

"To sprawia, że czujemy się jak mała rodzina. Od bardzo dawna nie byłam tak szczęśliwa. Moi przyjaciele i rodzina również są szczęśliwi i traktują je jak moje dzieci.

"Teraz czuję się mamą. To ta sama gra emocjonalna...

"Zawsze mamy jedno z nich z nami. Zazwyczaj zabieram jedno dziecko jednego dnia, potem kolejne w następny dzień i tak na zmianę, staram się równo obdzielić je moją miłością. Traktuję je jak dzieci..."  - dodaje Jane.

"Wzięliśmy je po raz pierwszy na dwutygodniowe wakacje we wrześniu. Wiele osób zdawało się to rozumieć, ale równie często słyszeliśmy dziwne szepty o nasi naszych dzieciach.

"Czasami karmię je ze specjalnej butelki. Trzeba je też nosić jak każde dziecko. Mamy dla nich nawet fotelik w samochodzie. Rozpieszczamy je...

"Peter je akceptuje. Chociaż on nie angażuje się tak jak ja, kładzie je jednak co noc do łóżka, dając im całusa na dobranoc… Był nieco zakłopotany na początku, jak ludzie zareagują, ale to się zmieniło. To czyni go obecnie równie szczęśliwym i ma z nimi taki sam kontakt jak ja.

On najmocniej związał się z Chloe - ona jest najbardziej realistyczna. Jego reakcja była bezcenna, kiedy spotkał ją po raz pierwszy. Nie spodziewałem się tego – ale był całkowicie zachwycony...

"Gdy pojawiliśmy się u naszej rodziny na Sylwestra, wszyscy witali nas z otwartymi ramionami. Poznali Chloe w Nowy Rok, są nam bardzo pomocni..." - mówi zadowolona mama.

Czy waszym zdaniem można zaakceptować lalkę jako dziecko?

Tak
Nie