7102
2016 Grudzień 26 przez prabab
Boże Narodzenie to czas świętowania, obdarowywania się prezentami, wzajemnego wprowadzania się w dobry nastrój i – u co bardziej religijnych osób – regularnych wizyt w kościele. To wyjątkowo pracowity okres nawet dla bezrobotnych i zawodowych leniuchów. Przepełniony tradycyjnymi wymogami i zwyczajami domagającymi się większego lub mniejszego zaangażowania. Wieszanie skarpet na kominku, ubieranie choinek, przygotowywanie specjalnych potraw, czy nawet kupowanie prezentów i chowanie ich przed oczami dzieci w najściślejszej konspiracji. Można się zmęczyć. Tradycje związane z tym ostatnim i to, na czyje barki zrzucają rozdawanie prezentów rodzice z całego świata, różnią się między kulturami.

Niemcy: Knecht Ruprecht

W niemieckim folklorze popularne jest przekonanie, że Świętemu Mikołajowi w świątecznych podróżach towarzyszy Rycerz Ruprecht, jego bezwzględny pomocnik. Rolą groźnie wyglądającego, przerośniętego elfa jest karanie niegrzecznych dzieci. Z reguły dorzuca im do prezentów węgielki, kamienie, a co większym łobuzom rózgi. To właśnie stamtąd zapożyczyliśmy podobny zwyczaj w Polsce.

Austria: Krampus

Krampus to demoniczny anty-mikołaj wędrujący w przeddzień Mikołajek po domach w poszukiwaniu złych dzieci, z których przyrządzi sobie obiad. Tak, chociaż to trochę ponure, Krampus się nie krępuje ani nie bawi w subtelności. Zabija i zjada wszystkich małych chuliganów. Ta czystka pomaga Mikołajowi w wykonaniu swojej pracy. Kiedy nie ma niegrzecznych dzieci, sympatyczny brodacz nie musi na nie marnować czasu. Logiczne.

Australia: Święty Mikołaj i jego 6 białych kangurów

Australia uchodzi za kraj-kontynent o dość surowym klimacie. Nic dziwnego, że Mikołaj musiał wprowadzić odpowiednie udoskonalenia do swoich sań, żeby lepiej dostarczać prezenty mieszkającym tam maluchom. Kangury nazywają się Jackaroo, Bluey, Curly, Two-Up, Desert i Snow. Natywne dla Australii torbacze uchodzą za silniejsze niż renifery, dlatego w uprzęży znajdziemy ich zaledwie 6.

Rosja: Dziadek Mróz i Śnieżynka

Święty Mikołaj omija Rosję szerokim łukiem. Jego rolę przejął tam Dziadek Mróz, roznoszący prezenty wraz ze swoją wnuczką, Śnieżynką. Mistyczna rodzina mniej ceni sobie swoją prywatność i nie słyszała o dyskrecji – Dziadek Mróz wręcza podarunki dla grzecznych dzieci zawsze osobiście, nie uciekając się do takich działań dywersyjnych jak wpadanie do mieszkania przez komin.

Skandynawia: Świąteczna Koza

Aż do końca XIX wieku w krajach skandynawskich, zgodnie z tradycją, prezenty roznosiła Świąteczna Koza. Z reguły antropomorficzna, wyglądająca jak sam diabeł. Z czasem rola kozy w bożonarodzeniowych obrzędach zmniejszyła się, a w roli rozdawcy upominków zastąpił ją popularny Mikołaj. Sama koza przetrwała jako świąteczny symbol, chociaż nikt nie przedstawia jej już jako kozo-człowieka.

Finlandia: Joulupukki

Podobnie jak Świąteczna Koza, Joloupukki oryginalnie był przerażającym, dwunożnym kozoczłekiem. Chodził od domu do domu domagając się picia, przekąsek i innych podarunków. Z czasem jego wizerunek zmienił się w bardziej przypominający Mikołaja. Joulupukki puka do drzwi i wręcza prezenty, podobnie jak Dziadek Mróz, osobiście.

Katalonia: Tio de Nadal

Hiszpanie mieszkający w Katalonii w okolicach świątecznego czasu gorliwie modlą się do... kawałka drewna robiącego cukierkową kupę. Właśnie tak. Tio de Nadal to deska albo kłoda z domalowaną wesołą buzią. Umieszcza się go przy kominku albo na środku pokoju. W ramach celebracji zawija się go w koc i bije kijkami. Następnie dzieci opuszczają pokój i modlą się, aby po powrocie zastały wydalone przez Tio prezenty. Torturowanie patyka powtarza się, aż zacznie robić kupę ze śledzi albo cebuli.

Czechy: Jezusek

To w sumie dość interesujący zwrot akcji jeśli chodzi o świąteczne zwyczaje. Do domów czeskich dzieci prezenty przynosi sam Jezus, inkarnujący się na ten czas w swojej dziecięcej formie. Podobnie jak Święty Mikołaj, podarunki zostawia pod choinką w nocy, jednak zamiast kominem do domostw wprasza się przez uchylone okno.

Włochy: La Befana

La Befana to stara, brzydka kobieta, roznosząca w święta prezenty (nie tylko dla dzieci!). Z wyglądu przypomina wiedźmę. Ba, nawet lata na miotle i z reguły towarzyszą jej czarne koty. Intrygujący zwyczaj: przed świętami wypada nie sprzątać podłogi we włoskich domach. To dola La Befany, zamiatającej ją przy każdych odwiedzinach za pomocą magii.

Islandia: Świąteczna Kompania

Trzynastu wędrujących żartownisiów rokrocznie przemierza islandzkie krajobrazy obdarowując prezentami wszystkie dzieci, które wystawiły na parapet swoje brudne buty (czasem w parze ze skarpetami). Tradycyjnie, buty małych aniołków wypełnione zostają cukierkami, a łobuzy następnego dnia rano znajdą za oknem zgniłe ziemniaki.

Kraj Basków: Olentzero

Widoczny na zdjęciu grubasek w berecie to Olentzero. Charakteryzuje go bezdenny żołądek. Pracuje jako przerzucacz węgla, często więc jest nim umorusany. Baskijskie dzieci przebierają się za niego w wigilię i wędrują od domu do domu oferując... cukierek albo psikus. Czy komuś aby na pewno nie pomyliły się tam święta?

Niemcy i Dania: Belsnickel

Ruprecht to nie jedyna niemiecka tradycja związana z Bożym Narodzeniem. Belsnickel to odziany od stóp do głów w futra srogi sędzia z batem. Przedstawia, jakże formalnie, niegrzecznym dzieciom zarzuty, a następnie wyznacza im zadania potrzebne do odkupienia win. Kiedy odwiedza domostwa, należy mu zaśpiewać piosenkę, żeby dostać od niego worek cukierków. Odmowa niechybnie spotka się z chłostą.

Norwegia i Szwecja: Tomte

Tomte to niewysoki, pod każdym względem typowy gnom, wręczający podarunki norweskim i szwedzkim dzieciom. Oryginalnie każde domostwo miało swojego „Tomte”, była to postać tożsama z mitycznym domowym skrzatem, odpłacającym się raz do roku za dane mu schronienie. W dzisiejszych czasach nie ma tak łatwo. Żeby przyciągnąć do siebie hojnego gnoma, należy zaoferować mu miskę z gulaszem.

Wybrane dla Ciebie: