30.01.2015 01:19

Życie w wiktoriańskiej Anglii wcale nie było tak wesołe, jak wmawiają nam miłośnicy ówczesnej estetyki. 10 szokujących przykładów, które zmienią Twoje spojrzenie na tamtą epokę

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
9894
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
Estetyka epoki wiktoriańskiej często uważana jest za wzór klasy i elegancji. Wytworne stroje zarówno mężczyzn jak i kobiet, misterne maszyny parowe i przywiązanie do detalu w sztuce bezsprzecznie potrafią do siebie przyciągnąć. Nic dziwnego, że znalazło się wielu jej amatorów zafascynowanych mglistym Londynem końca XIX wieku i panującymi tam zwyczajami. Warto jednak wiedzieć, że z czasem zdecydowanie „wybieliliśmy” tę epokę. Prawdziwy obraz wiktoriańskiej Anglii jest znacznie mniej romantyczny. Brud, smród, ubóstwo i zanieczyszczenia. Nie wierzysz? Zapraszamy do lektury

„Fasolówka”

Zanieczyszczenie pochodzące z pracujących pełną parą manufaktur wywoływały mgłę tak gęstą, że przylgnęła do niej wiele mówiąca nazwa potoczna – „fasolówka”. Według niektórych źródeł historycznych londyńskie powietrze czasem bywało tak gęste i brudne, że ludzie mdleli na ulicach z niedotlenienia. Ze względu na ograniczoną widoczność, dżentelmeni epoki wiktoriańskiej zwykli poruszać się z charakterystyczną dla epoki laską, aby „badać” przed sobą drogę, jak niewidomi.

Domy biedoty

Właściwie trudno nawet nazwać to „domem” - z reguły były to szopy dobudowane do manufaktur, przeznaczone dla najbiedniejszych pracowników. Często dach nad głową i jeden ciepły posiłek były jedynym wynagrodzeniem, jakie co gorzej ustawieni Londyńczycy otrzymywali jako wypłatę. Domy biedoty bywały nieprzeciętnie zatłoczone, a co gorsza śmierdzące - ich mieszkańcy nie mieli jak dbać o higienę, ani nawet gdzie się załatwiać – z reguły za toaletę służył „najciemniejszy kąt” domostwa.

Królowa Wiktoria

Sama królowa, od której imienia wzięła się nazwa epoki, uchodzi dzisiaj za osobowość niezwykle... dziwną. Zafascynowana była śmiercią i życiem pozagrobowym. Kiedy jej mąż zmarł, najpierw próbowała przywołać do siebie jego ducha z użyciem najlepszych spirytualistów. Po porażce aż do końca swoich dni zamknęła się w królewskich kwaterach poświęcając się przesadnej, groteskowej wręcz rozpaczy nad zgonem męża.

Muzea osobliwości

...czyli popularne „freakshow”. Pokazy zniekształconych czy chorych osób traktowano jako ogromną atrakcję, jedną z nielicznych rozrywek. To dość ciekawa sprawa, że nawet w czasach, w których praktycznie każdy był brzydki, brudny i niewykształcony wciąż znajdowano powody, aby śmiać się z „gorszych” od siebie. Samoświadomość chyba nie była mocną stroną wiktoriańskiej biedoty.

Fotografia pośmiertna

Raczkująca fotografia, jak każda nowa technologia, w XIX wieku była bardzo kosztowna. Z tego też względu na dagerotypowe portrety pozwolić mogli sobie tylko najbogatsi. Czasem przydarzały się okoliczności, w których nawet niższe klasy społeczne sięgały do portfela. Jedną z nich był zgon najbliższej osoby. Ostatnie zdjęcie, zrobione już po śmierci, często było jedyną pamiątką po zmarłym.

Jedzenie byle czego

Przeludnienie i niewielka zamożność społeczeństwa oznaczają także mniejszą dostępność żywności. Anglicy epoki wiktoriańskiej nie wybrzydzali – kiedy jakiś zwierz trafił do rzeźni, żaden, nawet najmniejszy jego element, nie mógł się zmarnować. Konsumowano wnętrzności, genitalia, mózgi, oczy, skóry, a nawet kopyta i raciczki, które – podobno – rozgotowane zmieniają konsystencję na podobną do galaretki.

"Winiety"

Mianem „winiet” określano zabawne fotografie. Tworzenie takich zdjęć było rozrywką tylko dla najbogatszych – powody tego stanu rzeczy przedstawiliśmy wcześniej. Burżuazja przebierała się w głupie kostiumy i pozowała do absurdalnych scenek. Wiele z nich z dzisiejszej perspektywy wygląda nie tyle śmiesznie, co strasznie.

Gotyckie powieści

Dzisiaj prace Edgara Allana Poe i innych gotyckich klasyków uchodzą za wybitne dzieła literatury. To zaskakujące, że udało się im przetrwać próbę czasu, zwłaszcza, że w XIX Anglii podobne powieści wydawano masowo, a ówcześni znawcy literatury krytykowali je za „miałką treść” czy „pretensjonalny język”. Wielka popularność opowiadań o duchach, żywych trupach, wampirach – skąd my to znamy...?

Chirurgia

„Operacja” w czasach panowania królowej Wiktorii oznaczała tylko jedno – lekarz zaraz przyjdzie Ci coś uciąć. Amputacje były lekarstwem na wszystko. I bynajmniej nie było to niesłuszne. Nie znano wówczas antybiotyków, więc każda nawet najmniejsza niezatrzymana infekcja mogła doprowadzić do zgonu. Niejednokrotnie jedynym dostępnym sposobem na usunięcie zakażenia było właśnie odcięcie skaleczonej kończyny.

Kuba Rozpruwacz

Masowy morderca młodych kobiet (głównie prostytutek), urządzający na miejscach swoich zbrodni wyjątkowo krwawe i brutalne sceny. Grasował po ulicach Londynu, nigdy nie złapany, przez bez mała połowę XIX wieku. Historycy do dzisiaj spierają się co do jego tożsamości, a dokonane przez szaleńca zabójstwa z jakiegoś powodu nawet sto lat później często pojawia się we współczesnych dziełach kultury, przyciągając swoim barbarzyństwem co bardziej ciekawskich.
Czytaj więcej
Udostępnij znajomym