1256
Sierpień 16 przez prabab

Mężczyzna z Dublina tłumaczy, że dokonał aktu mordu na zwierzęciu tylko dlatego, że nie było go stać na weterynarza. Świadkowie twierdzą, że 44-letni Liam Dowling przynajmniej trzydzieści razy rzucił psem o ziemię. Deptał również głowę czworonoga, ciągnąc go jednocześnie za smycz, by go udusić.

Za przerażający występek nie grozi mu jednak więzienie...

Do zdarzenia doszło w publicznym parku, na oczach bawiących się w pobliżu dzieci. Według świadków sposób, w jaki dublińczyk potraktował swojego psa bynajmniej nie wyglądał na humanitarną alternatywę dla eutanazji, a niezwykle brutalny akt mordu

Aresztowany przyznał się do postawionych mu zarzutów. Dowling już wcześniej był kilkukrotnie oskarżany za różne wykroczenia, a nawet spędził cztery i pół roku za kratkami za posiadanie narkotyków. Sędzia Martin Nolan przyznaje, że „według wszelkich norm to, co przydarzyło się czworonogowi, było niezwykle okrutne”, zwraca jednak uwagę na to, że oskarżony był w chwili dopuszczenia się czynu pod wpływem silnych leków antydepresyjnych.

Ku zaskoczeniu śledzących sprawę obrońców psów, sąd zadecydował, że 44-latek nie trafi do więzienia, a kara 200 godzin prac społecznych będzie wystarczająca.

„Dowling to dobry ojciec, sprawnie opiekujący się swoimi dziećmi i stanowiący wartościowego członka społeczeństwa”, tłumaczy swoją decyzję sędzia Martin Nolan.

Chociaż obrońcy praw zwierząt nalegali na to, żeby Liamowi zakazano posiadania psów, sędzia nie ugiął się pod tą prośbą, uznając, że nie widzi sensu w pozbawianiu dzieci oskarżonego możliwości kontaktu z czworonogami.

Przepraszam za to, co zrobiłem. Byłem pewny, że w ten sposób pomogę swojemu psu”, usprawiedliwia się Dowling, ujawniając, że nie wiedział o oferowanej przez liczne zakłady weterynaryjne darmowej eutanazji.

Czy mężczyzna powinien zostać bardziej dotkliwie ukarany?

Tak
Nie