3559
2015 Marzec 5 przez prabab
Zbyt dużo presji? Stres? Ból pleców? Bezsenność? Jest na to rada – połóż się nago na wznak w całkowicie zaciemnionym zbiorniku ze słoną, ciepłą wodą o temperaturze ciała. Nic nie widzisz, nic nie słyszysz, nic nie czujesz. Floatpod to specjalna kabina, która wyłączy i ukoi Twoje zmysły. Jeżeli szukasz relaksu oraz odpoczynku, zarówno fizycznego jak i umysłowego, być może znalazłeś właśnie rozwiązanie swoich problemów.

Taka terapia, nazywana skrótowo „REST”, znana jest od lat 50 ubiegłego wieku. Chociaż zdarzało się jej już tymczasowo zyskiwać na popularności – na przykład w połowie lat 90 – często, kiedy mija na nią moda, znowu odchodzi do lamusa. Tym razem jednak możliwe, że zostanie z nami na dłużej, gdyż dzięki rozwojowi technologii i nowoczesnym metodom produkcji, podobne komory mogą stać się ogólnodostępne. A w dzisiejszych zabieganych czasach mało czego potrzebujemy bardziej niż chwili relaksu.

Udowodniono naukowo, że regularne korzystanie z „REST” wiąże się ze zwiększoną kreatywnością i wydajnością odpoczywających w wymyślnych komorach pracowników. Oczywisty jest również pozytywny wpływ zabiegu na stres i depresję. Natomiast związki mineralne wchłaniane przez skórę ze słonej wody pomagają mięśniom się rozluźnić i usunąć z nich kwas mlekowy, skutecznie likwidując nękające „pacjenta” zakwasy.

Terapia ograniczonej stymulacji środowiskowej nie jest niestety dobra dla każdego. Klaustrofobia to oczywisty kłopot – lęk przed przebywaniem w ciasnych, zamkniętych pomieszczeniach na pewno objawi się, kiedy zostanie się zamkniętym w niewielkiej kabinie. Jak wskazuje raport z magazynu Discover, odcięcie naszych „zmysłów” od czynników zewnętrznych często sprawia, że ten zaczyna tworzyć swoje własne, a podmiot leczenia zaczyna słyszeć głosy lub widzieć jasne rozbłyski światła tam, gdzie ich nie ma. Łatwo się domyślić, że takie doświadczenie może również przynieść efekty zupełnie odwrotne od zamierzonych.

Co ciekawe, wciąż nie wiadomo, dlaczego przebywanie w ciemnym, ciepłym i mokrym środowisku wywołuje tak silne uczucie odprężenia. Neurolodzy są zdania, że może to być wywołane wprowadzeniem w ten sposób mózgu w stan podobny do snu. Zakup sprzętu do takiej terapii wiąże się niestety z ogromnymi kosztami – jedno „łóżko” najlepszej na rynku marki Floatpod kosztuje nawet $10000 dolarów, do tego regularnie należy je czyścić i uzupełniać wcale nietanimi środkami chemicznymi. Dlatego też należy spodziewać się, że ośrodki, w których skorzystać można z tej wspaniałej metody relaksu niedługo zaczną wyrastać jak grzyby po deszczu we wszystkich centrach fitnessu. To prawdziwa żyła złota, gdyż popularność terapii może tylko rosnąć.

Christina Pistone, pochodząca z Los Angeles, kiedyś pracowała jako stewardessa. Po raz pierwszy spróbowała „REST”, kiedy była niezwykle zmęczona ciągłymi lotami przez różne strefy czasowe 20 dni w miesiącu. Doświadczenie spodobało jej się tak bardzo, że stała się jedną z inwestorek podobnego ośrodka wellness i hydroterapii „Vibrant Sea”, otwartego w Nowym Jorku w listopadzie zeszłego roku.

„Kiedyś komory ograniczonej stymulacji środowiskowej to była taka dziwna, tajemnicza rzecz, o której nikt nic nie wiedział” - opowiada Pistone, po czym zachwala oryginalną terapię: „W codziennym życiu jesteśmy ciągle bombardowani z wszystkich stron, emocjonalnie i psychicznie, zwłaszcza w większych miastach. Możliwość pójścia do miejsca, w którym odcinasz się od tego wszystkiego i pozostajesz na chwilę tylko ze swoimi własnymi myślami to wspaniała okazja do relaksu i medytacji”.