6926
Październik 16 przez prabab

Tajemnicza choroba? Od dwóch lat mieszkańcy miasteczka Kalachi (Kazachstan) zapadają w niewyjaśnione, długie sny, czasem trwające nawet kilka tygodni. Mimo że sprawie przyglądają się naukowcy z całego świata, wciąż nie znamy przyczyn enigmatycznych śpiączek. Kazachski rząd w odpowiedzi zaoferował tutejszym możliwość przeprowadzenia się gdzieś indziej. Odmówili.

Dwa lata temu Wiktor Kazachenko jechał na motocyklu załatwić coś w sąsiednim mieście, ale na miejsce nigdy nie dotarł.

 „Mój mózg nagle się wyłączył” - przypomina sobie - „Tak po prostu”. Wiktor to jedna z wielu ofiar zagadkowego schorzenia. Po przebudzeniu się wzrosło mu ciśnienie i utrzymywało się na niebotycznie wysokim poziomie przez kilka dni. „Powiedzieć, że bolała mnie głowa, to za mało, kompletnie nie mogłem pozbierać się do kupy”. Dziwna przypadłość towarzyszy osiadłym z Kalachi ludziom od lata 2013 roku i jak dotychczas dotknęła ponad 120 osób, co równa się jednej czwartej populacji wioski. Ostatnie zdarzenie tego typu przytrafiło się 1 Marca. Wielu „zasypiało” więcej niż jednokrotnie. Ogólnie, nagłe śpiączki wystąpiły tutaj już 152 razy.

Winna stara kopalnia uranu?

„Wędrujący sen” to dla lekarzy i naukowców duży znak zapytania. Najpierw podejrzewano, że za nietypowe incydenty odpowiadać mogą unoszące się w powietrzu pozostałości radioaktywnych izotopów. Przy Kalachi znajdowała się kiedyś kopalnia uranu. Jednak po przebadaniu poziomów promieniotwórczości okazało się, że te są jak najbardziej w porządku.

Dopiero w lutym zaobserwowano, że stężenie dwutlenku węgla w tamtejszych domostwach przekraczało dziesięciokrotnie normę.

 To by tłumaczyło, skąd brały się symptomy – właśnie taki efekt na ludzkim organizmie ma zatrucie się tym bezbarwnym gazem. Wśród zajmujących się sprawą specjalistów nie ma jednak w tej kwestii zgody. Niektórzy twierdzą, że wykryta ilość CO2 wciąż jest za mała, aby działać w podobny sposób. Ponadto tajemnicą wciąż pozostaje jego pochodzenie. Sami mieszkańcy uparcie wierzą w pierwszą diagnozę. Zamknięta w 1990 roku kopalnia Krasnogorskiy znajduje się zaledwie kilka kilometrów od osady. Nauka jest jednak sceptyczna. Pomijając wspomniane wyżej badanie poziomów radioaktywności, nie znamy żadnych przypadków, w których wystawienie na promieniowanie wywoływałoby senność.

Asel Sadvokasova, burmistrz Kalachi, przyznaje, że nawet on nie wie, co się dzieje.

„Jak na razie uczeni nie znaleźli przyczyny zapadania w długi sen”. „Wszyscy boimy się, że choroba nas zaatakuje bez ostrzeżenia” - mówi mieszkanka mieściny, Tatyana Pavlenko. Lokalne władze nie chcą dłużej czekać na odpowiedzi i proponują radykalne rozwiązanie – przesiedlenie stąd obywateli do domów tymczasowych. W styczniu tego roku przedsięwzięto pierwsze potrzebne do tego procederu kroki. Sergey Kulahin, gubernator, wyraża nadzieję, że cały proces uda się zakończyć w maju.

Nie każdy jest chętny na przeprowadzkę. „Nigdzie stąd nie idę” - opowiada Wiktor

 „Po co? Mieszkam tutaj czterdzieści lat i planuję tu umrzeć”. Jego żona ma na ten temat podobne zdanie, podobnie jak wielu innych, zwłaszcza starszych mieszkańców Kalachi. Dla nich te ulice i rozsypujące domy to cały świat, który znają. Z mroźnym klimatem wioski wiążą tylko pozytywne wspomnienia.

Analizy funkcjonowania organizmów pacjentów cierpiących na „wędrujący sen” nie wskazują na żadne anomalie, poza podwyższonym ciśnieniem… i faktem, że badany jest w śpiączce bez powodu.

Premier Kazachstanu Berdibek Saparbaev zwrócił się z prośbą o pomoc do międzynarodowych środowisk naukowych i medycznych.

 Według niektórych raportów, w sprawę zaangażowali się już Amerykanie, a konkretnie tamtejszy instytut zapobiegania i kontrolowania epidemii. 

Zapytani przez media o oficjalne potwierdzenie tych rewelacji, przedstawiciele resortu odmówili komentarza...