1194
Sierpień 26 przez Skyer

Rówieśnicy naśmiewali się z niej, doprowadzając do załamania. Od tamtej pory jej dieta opierała się na 10 kaloriach dziennie, i jak sama przyznaje, ledwo udało się jej wyrwać z objęć śmierci. Teraz opowiada o swojej historii, będąc inspiracją dla wszystkich chorych na anoreksję. Poznajcie Beth Hall, 24-letnią studentkę z Cambridge w Wielkiej Brytanii, która dała sobie drugą szansę.

Pracująca w sklepie z czekoladą Beth stała się celem szkolnych oprawców, którzy bez chwili wytchnienia się nad nią znęcali. Doprowadziło to do wielu problemów o podłożu psychicznym, które w wieku 16 lat przerodziły się w chorobliwy brak łaknienia. Niejednokrotnie nie jadła nic przez kilka dni z rzędu, na co dzień spożywając zaledwie 10 kalorii - właśnie tyle dostarczała swojemu organizmowi pijąc jedną herbatę i kawę dziennie. To zdecydowanie zbyt mało, by na dłuższą metę utrzymać wszystkie funkcje życiowe. Gdy jej waga osiągnęła 31 kilogramów, Beth zdała sobie sprawę, że nie ma wyjścia i musi zacząć działać. Była świadoma, że ma problem. Nie chciała umierać.

"Nie miało znaczenia, ile schudłam. Za każdym razem, gdy przeglądałam się w lustrze, widziałam tłustą świnię. Nie jadłam nic w szkole, a gdy w 2008 roku zdiagnozowano u mojej mamy raka skóry, mogłam z łatwością ukrywać przed nią chorobę, ponieważ dużo czasu spędzała w szpitalach. Czasami nie jadłam kompletnie nic przez trzy dni z rzędu, będąc przekonaną, że nic mi nie dolega. Żyłam na herbacie i czarnej kawie, jakieś 10 kalorii dziennie. Tak bardzo się głodziłam, że praktycznie nie byłam w stanie trzeźwo myśleć".

 

Konsekwencją osłabienia organizmu było przerwanie nauki w 2009 roku. Była zbyt słaba, by podołać programowi nauczania i obowiązkom z nim związanymi. Po kilku latach głodzenia się i wyniszczania ciała, skierowano ją do specjalistycznej kliniki.

Zdiagnozowano u niej niewydolność nerek, a lekarz przeprowadzający badanie stwierdził, że jest w stanie wyczuć gołymi rękoma praktycznie każdy z jej organów wewnętrznych. Wiedziała, że jeśli nie zaleci się do wskazań personelu medycznego, jej dni będą policzone. I choć nie było łatwo, a każdy dzień był dla niej katorgą, nie poddała się i walczyła do samego końca.

 

"Nienawidziłam przybierania na wadze i jedzenia posiłków, które mi serwowano, ale wiedziałam, że muszę tam być. Uczęszczałam na codzienne sesje terapeutyczne i zaczynałam robić postępy. Po czterech miesiącach pobytu w klinice zwolniono mnie do domu. W końcu odzyskałam kontrolę nad jedzeniem i mogłam odwiedzać sesje jako ktoś z zewnątrz".

 

Beth obecnie studiuje grafikę i sama nie może uwierzyć, że prowadziła tak wyniszczający tryb życia. Rok po zwolnieniu z ośrodka choroba powróciła, jednak jej przebieg był znacznie łagodniejszy. Tym razem Brytyjka zwalczyła ją bez trudu.

"Wiem, że moja choroba zawsze będzie częścią mnie, ale wiem także, jak sobie z nią radzić. Mam nadzieję, że pozostałe dziewczyny, które zapoznały się z moją historią, będą w stanie czerpać nadzieję z tego, co udało mi się osiągnąć. Zawsze można liczyć na pomoc i niezależnie od tego, jak bardzo samotna się czujesz, sprawy ulegną w końcu poprawie i uda Ci się pokonać anoreksję".