4304
Listopad 18 przez HugoB

Miasto Franklin w amerykańskim stanie Tennessee. To był szczęśliwy dzień dla Toni Elliot. Nikt nie mógł przewidzieć, że zamawiając w lokalnej restauracji pieczoną ostrygę, poza smakowitym daniem kobieta wzbogaci się także o prawdziwy skarb. 53-latka była w szoku, kiedy odkryła w sporządzonym posiłku „jedną perłę za drugą”.

Na początku kobieta myślała, że złamała sobie zęba. Gryząc zamówioną potrawę poczuła w jamie ustnej silny ból… i coś twardego. Sięgnęła do jej środka, aby ocenić „zniszczenia”. Zamiast złych wiadomości, po wydobyciu na zewnątrz „obcego ciała”, z zaskoczeniem odkryła, że w palcach trzyma kulisty klejnot: autentyczną perłę.

Na tym niespodzianki jednak się nie skończyły. Z rosnącym zdziwieniem Toni wyciągała z ostrygi kolejne i kolejne pierwszorzędne okazy „morskiego brylantu”. Łącznie uzbierało się ich aż 50. Jak żartuje Eric Horton, obsługujący kobietę kelner z restauracji Puckett's Boat House, do pełni efektu brakowało tylko sznurka, na który można by je wszystkie nawlec, tworząc wzorowe korale.

 

„Włożyła do buzi ostrygę, a wyciągnęła perłę” - opowiada Eric - „Przypadki, kiedy ktoś znajdzie miłą niespodziankę w takim mięczaku czasem się przydarzają. Ale nigdy nie w takich ilościach”.

Piękne osobliwości zostały przez pracowników jadłodajni oczyszczone i zebrane do kubeczka, aby pani Elliot mogła je wygodnie zabrać do domu. „Jej ostrygi, jej perły” - przyznaje kelner - „To trochę jak wygrana w loterii. Klientka była bardzo podekscytowana tym, że pozwoliliśmy jej je zatrzymać”. Na chwilę obecną nie wiadomo, ile warte mogą być błyskotki.

 

Właściciele restauracji mają dużo szczęścia, że „nieoczekiwanym dodatkiem” w podanej w ich lokalu potrawie okazały się być piękne perły, a nie coś gorszego. Toni Elliott odebrała ich obecność w strawie raczej jako łut szczęścia, a nie niepokojący błąd kucharza, czy nawet objaw potencjalnie niehigienicznych warunków w jakich przygotowywane jest jedzenie.

To miła odmiana po serii znacznie mniej wesołych znalezisk w jedzeniu. W styczniu bieżącego roku w Japonii klient sieci fast-foodów McDonalds odkrył w swoim daniu coś nietypowego... i bynajmniej nie było to nic przyjemnego. W kawałku kurczaka McNuggets tkwiły ludzki ząb i kawałek winylowej tkaniny.

 

Na tym się nie kończy historia ostatnich, szczególnie niefortunnych, kulinarnych objawień. Zaledwie kilka tygodni temu korporacja Kraft Foods, ogromne przedsiębiorstwo produkujące i dystrybuujące artykuły spożywcze, musiało wycofać ze sklepów aż 242 000 sztuk swoich mrożonych dań po tym, jak odkryto, że ostatnia ich partia zanieczyszczona została niemałymi fragmentami metalu.

 

I - niestety - nie były to bryłki złota, ani tym bardziej coś tak luksusowego jak perły. Zazdrościmy.