23.03.2017 20:25

Ten sześciopak to efekt ciężkiej pracy... chirurga plastycznego

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
96440
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Przeglądając sieci społecznościowe nietrudno natrafić na zdjęcia łasych na „lajki”, prężących się z wszystkich sił, dumnych ze swojej muskulatury facetów. To całkiem niezły sposób na to, żeby skutecznie przyciągnąć uwagę płci pięknej i podbudować sobie samoocenę. Jak się okazuje, od atletycznego wyglądu można się uzależnić. W pogoni za idealną aparycją, Brytyjczyk Lee Coupland nie zawahał się wskoczyć w samolot i polecieć aż do Istambułu, gdzie skorzystał z usług chirurga plastycznego specjalizującego się w... rzeźbieniu sześciopaków - za pomocą skalpela.

Dzięki kosztującemu 20 000 złotych zabiegowi, 31-letni stolarz z Leeds nie musi już się martwić o to, że z wiekiem jego brzuch obwiśnie i straci swój imponujący kształt. Operacja gwarantuje trwały efekt, odporny nawet na zmiany w diecie, czy zmniejszenie częstotliwości treningów. Jestem zdania, że z czasem takie operacje zaczną uchodzić za coś normalnego, być może staną się równie powszechne, jak powiększanie biustu, czy profilowanie nosa”, twierdzi Lee.

Warto dodać, że rozwiązanie, na jakie zdecydował się Coupland, nie pomoże osobom otyłym. Warty 20 tysięcy złotych zabieg polega na „wyrzeźbieniu” tkanki tłuszczowej, uformowaniu jej precyzyjnie w taki sposób, żeby podkreśliła ukrytą pod nią muskulaturę. W pierwszej fazie operacji lekarze rozpuszczają miejscowo tłuszcz ultradźwiękami. Następnym krokiem jest usunięcie go przez rozcięcie w dolnej części tułowia.

Poddany zabiegowi pacjent nie może mieć na brzuchu tkanki tłuszczowej grubszej, niż dwa centymetry.

Oczywiście, kosztuje to niemałe pieniądze, ale celebryci wydają na utrzymanie młodego wyglądu znacznie więcej”, zachwala procedurę 31-letni Coupland. Dla Lee atletyczna budowa ciała to nie tylko klucz do dobrego samopoczucia, ale też nieodłączny element jego tożsamości. Zdaniem Brytyjczyka, to niesprawiedliwe, że chirurgia plastyczna jset dla mężczyzn wciąż tematem tabu, podczas gdy kobiety regularnie korzystają z poprawiających samoocenę „upiększaczy”, począwszy od makijażu, a skończywszy na silikonowym biuście.

Mam mało czasu. Prowadzę firmę, opiekuję się dwójką dzieci… To właśnie nadmiarem codziennych obowiązków umotywowałem swoją decyzję o pójściu pod skalpel”, tłumaczy Lee. „Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że utrzymanie ciała w dobrej kondycji to ciężka praca. Uważam, że kupiłem sobie nie tyle dobry wygląd, co czas, który mogę spędzić z dziećmi i rodziną”.

Czy zgadzacie się z tokiem myślenia Brytyjczyka?

Czy faceci powinni wstydzić się chirurgicznego poprawiania ciała?

Tak
Nie

Liczba głosujących: 3055

Tak - 61%

Nie - 39%

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym