4210
Październik 3 przez prabab

Wielu marzy o możliwie jak najwcześniejszej emeryturze, ale... nie w Ghanie. Mieszkańcy tego afrykańskiego kraju zabraliby ze sobą pracę do grobu, gdyby tylko mogli. Oczywiście, mając na uwadze, że nie jest to zanadto możliwe, zadowalają się drugą najlepszą rzeczą, udając się na wieczny spoczynek w trumnach, które swoim kształtem mają reprezentować zawód, jaki za życia wykonywał zmarły.

Można założyć, że nasze smutne, szare pogrzeby wydałyby się Ghańczykom wyjątkowo nieinteresujące. Bez wąpienia wypadają blado przy uroczystościach, podczas których nieboszczyk zakopywany zostaje w ziemi w wielkim aparacie fotograficznym, ananasie, albo butelce po piwie

Niektórzy ze zmarłych, stosujących się do tej tradycji, zamiast trumny odpowiadającej ich zawodowi decydują się na wyszukane sarkofagi przypominające zwierzęta, takie jak lew czy żuk, symbolizujące klany, z których się wywodzą.

Zwyczaj odsyłania zmarłych na drugą stronę w kolorowych trumnach ma swój początek w latach 60 ubiegłego wieku, gdzie po raz pierwszy zyskał popularność wśród chrześcijan z regionu administracyjnego Wielkiej Akry

Nietypowe pochówki były już co prawda nieodłączną częścią tamtejszej kultury, jednak wcześniej skorzystać mogli z nich tylko duchowni oraz wodzowie.

Lokalni cieśle, których jedyne w swoim rodzaju prace uwieczniła na zdjęciach fotograf Christina Czybik, zdają się być w stanie podołać każdemu wyzwaniu. Zaprojektowane przez nich kreatywne trumny przebierają przeróżne, przekonujące kształty

Ghańczycy są doskonałymi rzemieślnikami, wykazują się talentem do budowania mebli, tworzenia drewnianych rzeźb, instrumentów muzycznych, czy właśnie trumien. Bardzo szczycą się swoimi wyrobami”, przyznaje zafascynowana Christina.

Fantazyjne skrzynki, w których dochodzi do pochówku, nazywane są „okadi adekai”

Tutejsi niejednokrotnie decydują się na nietypowy pochówek kierując się wiarą w to, że śmierć nie oznacza końca, a na „drugą stronę” chcieliby ze sobą zabrać chociaż część tego, co zdefiniowało ich życie – czy to utworzony w pocie czoła biznes, karierę zawodową, albo nawet tożsamość plemienną.