11.06.2017 19:33

Studentki coraz częściej decydują się na pracę w branży erotycznej

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
5184
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
Nowe badania wskazują, że jedna na dwadzieścia studentek w Wielkiej Brytanii decyduje się na pracę w seks-biznesie, by zarobić na uczelnię, życie lub dodatkowe wydatki.
Zarabianie 1000£ miesięcznie, bez odliczania podatków, za kilka godzin pracy, niemalże bez wychodzenia z domu - trzeba przyznać, że taka perspektywa brzmi kusząco. Dlatego też wiele studentek na nią się decyduje - zarabia na siebie pracując w branży erotycznej. Uniwersytet w Swansea ogłosił swoje badania, z których wynika, że aż 1 na 20 studentek wybiera właśnie taki sposób na życie. W sondażu wzięło udział 6750 dziewcząt - 5% tej grupy pracuje w sex biznesie, a niemal 25% przyznało, że brało taką możliwość pod uwagę. Najczęściej wymieniane powody to sfinansowanie wybranego stylu życia, opłata najważniejszych rachunków, spłacanie kredytu studenckiego, przyjemność seksualna oraz ciekawość.
Jednak niektórzy są zdania, że mając na uwadze względną łatwość i lukratywność tego typu zajęcia, spodziewać by się można, że powinno się ono cieszyć jeszcze większym zainteresowaniem. Minęły bowiem już dawno czasy, w których praca w branży erotycznej wiązać się musiała z wystawaniem nocą na ulicy w kusej spódniczce, czy nawet wymagać od dziewczyny usług seksualnych w wąskim rozumieniu tego słowa. Seks-biznes to nie tylko prostytucja - rynek ten obejmuje striptiz (tak w klubie jak i w domu przed kamerką internetową), rozmowy telefoniczne i na czacie, czy nawet sprzedawanie online "zużytej" bielizny.
Takie myślenie jest poniekąd uzasadnione - oczywiście przy odsunięciu na bok wszelkich dyskusji o moralności. Studenci są zazwyczaj bardzo zapracowani, dzieląc czas między wykłady i imprezy. Regularne zarobkowanie jest czasochłonne i najczęściej wyczerpujące fizycznie, a przy tym mało opłacalne przy lichych umowach o dzieło. Praca w seks-biznesie natomiast jest elastyczna, opłacalna i w dużym stopniu uczy, jak zarządzać własną firmą. Wystarczy mieć w sobie sporo przebojowości, dostęp do internetu i kamerę połączoną z komputerem - teraz nawet pośrednictwo agencji nie jest wymagane, gdy liczne platformy użyczają dziewczyną miejsce dla reklamowania swoich ofert. Oczywiście wszystko brzmi prosto w teorii, ale już sama siła obyczajowych przyzwyczajeń nie pozwala myśleć o pracy na rynku erotycznym bez pewnych uprzedzeń.
Czytaj więcej
Udostępnij znajomym