20.06.2017 10:21

Zbiegły nazista ujawnił, że jest Adolfem Hitlerem. Czy po latach przepiszemy historię?

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
124886
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Żyjący w Argentynie nazistowski zbieg zszokował świat. Staruszek ujawnił się jako… Adolf Hitler, złowrogi przywódca III Rzeszy. Jak twierdzi ponad stuletni mężczyzna, dotychczas prowadzący spokojne życie, wymykając się sprawiedliwości, jego decyzja o podaniu do informacji publicznej swojej prawdziwej tożsamości została podyktowana niedawnym zniesieniem Izraelskiego listu gończego za zbrodniarzami wojennymi z okresu II Wojny Światowej.

W wywiadzie z gazetą El Patriota, naturalizowany niemiecki imigrant podzielił się historią swojej niewiarygodnej ucieczki w 1945 roku.

Po opuszczeniu ojczyzny, dawny nazista aż do niedawna posługiwał się fałszywym paszportem - przygotowanym dla niego przez gestapo - pozwalającym mu na utrzymanie anonimowości pod imieniem „Herman Guntherberg”.

 „Oskarżano mnie o wiele przestępstw, których nigdy nie popełniłem. Ze względu na to zmuszony zostałem spędzić ponad połowę mojego życia ukrywając się przed Żydami”, mówi rzekomy Adolf Hitler, „Wierzę, że wystarczająco mnie już ukarano”, dodaje.

Mężczyzna, podający się za przywódcę III Rzeszy, zapowiada, że pracuje nad swoją autobiografią, która ma zmienić jego reputację, przedstawiając nowy pogląd na przebieg oraz konsekwencje jego decyzji. Sędziwy zbieg wojenny liczy na to, że uda mu się „odczarować” jego negatywny wizerunek.

 „Przedstawiano mnie jako złego człowieka, ale to tylko dlatego, że przegrałem wojnę. Kiedy ludzie poznają mój punkt widzenia, zmieni się ich sposób postrzegania mnie”, zapowiada mężczyzna.

Biografia rzekomego Adolfa Hitlera trafi do księgarni we wrześniu.

Chociaż historia Hermana, czy też Adolfa Hitlera, wydaje się nieprawdopodobna, wiele z przedstawionych przez niego faktów sugeruje, że mężczyzna rzeczywiście znajdował się wysoko w rangach nazistowskiego reżimu za czasów II Wojny Światowej. W jego wyznanie powątpiewa jednak sama żona sędziwego zbiega.

Angela Martinez, która spędziła z „Hermanem Guntherbergiem” ostatnie 55 lat, twierdzi, że „urojenia” jej męża to rezultat dotykającej go od niedawna demencji starczej.

Angela wierzy co prawda, że jej partner w przeszłości był nazistą, nad czym – jak przyznaje – mógł wyrażać on ubolewanie, jednak nie wyobraża sobie ona, żeby naprawdę okazał się on znienawidzonym przywódcą, Fuhrerem, przed siedemdziesięcioma latami stojącym u steru najbardziej zbrodniczej machiny wojennej w historii.

Wyznanie podającego się za Hitlera staruszka na nowo rozbudziło debatę o słuszności odejścia od ścigania dawnych zbrodniarzy wojennych. Centrum Szymona Wiesenthala w Los Angeles, międzynarodowa agencja służąca ochronie praw człowieka, od wielu lat krytykuje nieudolność Mossadu w egzekwowaniu sprawiedliwości wobec zbiegłych nazistów.

Decyzja o zaprzestaniu pociągania dawnych współpracowników III rzeszy do odpowiedzialności za ich czyny wywołała wiele obaw co do losu i pozycji tych spośród wciąż żyjących nazistów, którzy dotychczas uniknęli kary.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym