9307
Sierpień 20 przez prabab

U Evelyn Moore zdiagnozowano raka, kiedy dziewczynka miała zaledwie cztery miesiące. Zaniepokojeni dziwnym guzem na kręgosłupie dziecka lekarze określili, że jest to nerwiak zarodkowy, inaczej nazywany „neuroblastomą”. Osiem ciężkich sesji chemioterapii co prawda wyleczyło dziewczynkę z raka, ale pozostawiło ją sparaliżowaną poniżej klatki piersiowej.

Po tym smutnym zdarzeniu pochodzący z Kanady rodzice Evelyn, Kim i Brad Moore, o niczym innym nie marzyli tak bardzo jak o tym, żeby dać swojej córce swobodę poruszania się, tak bardzo potrzebną każdemu rozwijającemu się maluchowi. Brak dostępnych w sklepach masowo produkowanych wózków inwalidzkich dla małych dzieci zainspirował małżeństwo do podjęcia się niezwykłego projektu

Zainspirowani znalezionymi w internecie planami konstrukcyjnymi taniego wózka inwalidzkiego dla dzieci, łatwym do samodzielnego zbudowania w domu, małżeństwo Moore’ów szybko wyposażyło się w potrzebne do zrealizowania takiego projektu części. Wydali na nie łącznie około $100.

Poskładany własnoręcznie wózek inwalidzki okazał się prawdziwą rewelacją. Mama dziewczynki zauważa, że jej roczna córeczka uwielbia na nim jeździć Opanowała poruszanie się do tylu, potem do przodu, a następnie nauczyła się jak zakręcać. Z czasem zaczęła jeździć tak szybko, że musieliśmy ustawić w salonie coś w rodzaju progu zwalniającego”.

Moore’owie przyznają, że odkąd Evelyn może się samodzielnie poruszać po mieszkaniu, bardziej optymistycznie patrzą w przyszłość. „Jednego dnia załamujesz się i płaczesz, ale następnego musisz zebrać się już w sobie i być silnym dla swojego dziecka, nie ma innego wyjścia”, mówią

Sparaliżowana dziewczynka zaczęła używać jedynego w swoim rodzaju wózka inwalidzkiego kiedy miała 7 miesięcy. Teraz, jako roczne już dziecko, w pełni opanowało poruszanie się za jego pomocą.

Kim i Brad cieszą się, że Evelyn będzie mogła doświadczyć w miarę normalnego dzieciństwa mimo kalectwa. Przyznają nawet, że zszokowało ich tempo, w jakim dziewczynka opanowała swój nowy „środek lokomocji”. A wszystko dzięki instrukcji, którą znaleźli w internecie