54368
Sierpień 19 przez Skyer

Nie ulega wątpliwości, że napoje energetyczne stawiają na nogi o wiele szybciej od kawy, o herbacie nawet nie wspominając. Gdy więc oczy nam się kleją, a roboty przybywa z każdą kolejną chwilą, wypicie jednej puszki tego specyfiku wydaje się być uzasadnione. Co innego, gdy picie energetyków wejdzie nam w krew, powodując niemal narkotyczne uzależnienie. Brzmi nieprawdopodobnie? Poznajcie w takim razie historię Mary Allwood.

26-letnia Mary każdego dnia dodawała sobie skrzydeł aż dwudziestokrotnie, tkwiąc w uzależnieniu od napojów energetycznych przez cztery lata. Każdego roku wydawała na puszki tego napoju 2300 funtów, czyli niecałe 13 tys. złotych. Co skłoniło ją do zerwania z nałogiem? Niespodziewana zapaść organizmu sprzed pół roku, kiedy to Mary wylądowała w ciężkim stanie w jednym z brytyjskich szpitali. Rezonans magnetyczny wprawił lekarzy w osłupienie - początkowo myśleli, że zawodzi ich aparatura, jednak kolejne testy rozwiały wszystkie wątpliwości. Wątroba Mary była dwukrotnie większa od wątroby przeciętnej, zdrowej osoby. Zanim kobieta przyznała się lekarzom do swojego nietypowego uzależnienia, personel medyczny szpitala był przekonany, że ma do czynienia z wieloletnią alkoholiczką.

"Potrzebowałam tego i nie obchodziło mnie, jakie szkody powoduje to w moim organizmie", wyznaje dzisiaj 26-latka. "Początkowo miałam wrażenie pobudzenia, jednak ostatecznie straciło to swój efekt - po prostu potrzebowałam energetyka. Potrzebowałam tego musującego smaku. Stało się to moją heroiną. Czułabym się okropnie, gdybym po niego nie sięgnęła", komentuje.

Kolejnym efektem ubocznym, poza oczywistym pogorszeniem się stanu zdrowia, było przybranie na wadze. Mary przez cztery lata zwiększyła swój rozmiar z 16 do 24, a wszystko to z powodu ogromnej dawki cukru zawartej w napojach energetycznych. Pity przez nią energetyk zawiera aż 27,5 gramów cukru w puszce. To ponad 5 łyżeczek cukru.

Gdy Mary zaczęła wracać do zdrowia, lekarze nie pozostawiali jej żadnych złudzeń - albo zerwie z nałogiem, albo kolejnym razem, gdy trafi do szpitala, zostanie z niego przetransportowana do kostnicy. Jako że kobieta wychowuje dziecko, postanowiła zrobić co w jej mocy, by go nie osierocić. W tym celu przeszła na specjalistyczną dietę i przyjmowała aż 6,5 litrów wody dziennie, by wyzbyć się z organizmu wszystkich toksyn i zmusić nerki i wątrobę do normalnej pracy. Mary przez blisko miesiąc doświadczała zespołu odstawienia, przeżywając prawdziwe katusze. Na całe szczęście cały ten trud się opłacił. Dzisiaj Mary prowadzi zdrowy tryb życia, z chęcią udzielając wywiadów i wspominając swoją historię, by przestrzec przed tym pozornie niegroźnym nałogiem jak największą grupę osób.