9089
Listopad 16 przez prabab

Kiedy ukraińska policjantka Arina Koltsova skuwała w kajdany przestępcę, ten z pogardą splunął jej w twarz. 35-letnia kobieta nie wiedziała jeszcze, że aresztowany przez nią w sylwestra wandal chorował na gruźlicę, a wyraz z jego śliną do organizmu funkcjonariuszki trafiły bakterie roznoszące śmiertelną chorobę.

Arina długo nie zdawała sobie sprawy z tego, że doszło u niej do zakażenia - żyła dalej, jak gdyby nigdy nic, nieświadoma grobowych konsekwencji rutynowego starcia z 1 stycznia. Choroba ujawniła się u policjantki z pełną siłą dopiero kilka miesięcy po incydencie, kiedy kobieta niespodziewanie zasłabła w pracy

U 35-latki zdiagnozowano zaawansowaną gruźlicę; Arinę skierowano na intensywne leczenie za pomocą chemoterapii, które co prawda pomagało przez pewien czas utrzymać śmiertelną chorobę w ryzach, ale też jednocześnie skrajnie wyniszczyło i osłabiło organizm policjantki.

Kobieta do ostatniej chwili zachowała pogodę ducha. Niedługo przed tym, jak choroba odebrała jej życie, Arina wrzuciła do sieci selfie, pokazujące jej wychudzoną, zmienioną chorobą twarz.

Zawodowy partner kobiety, Mikhail Kindrakevich, tak przypomina sobie ciąg zdarzeń, przez które przeszła jego koleżanka: „Musiała zachorować tuż po nowym roku… Skuła jakiegoś gościa, który splunął jej w twarz. Kilka miesięcy później zemdlała, ale otrzymała pomoc od lekarzy. Poddali ją chemioterapii, karmili ją kroplówką, bardzo schudła”, mówi.

„Arina chciała zmienić zmienić kraj na lepsze. Dołączyła do policji z powołania, chciała przysłużyć się nam wszystkim”, mówi ze smutkiem nieujawniający swojej tożsamości przyjaciel zmarłej funkcjonariuszki

W Ukraińskim internecie jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać pełne uznania komentarze, dziękujące zmarłej policjantce za jej służbę i poświęcenie, za które zapłaciła najwyższą cenę.

To ogromna strata dla całej kijewskiej policji, nie do zastąpienia. Ciepłe wspomnienie o Arinie pozostanie w naszych sercach na zawsze”, napisali na Facebooku przyjaciele zmarłej 35-latki z komisariatu, w którym pracowała.

Nie wiadomo, czy mężczyzna, który splunięciem zaraził policjantkę śmiertelną chorobą odpowie przed sądem za nieumyślne spowodowanie śmierci funkcjonariuszki.