5617
Maj 15 przez Tristia

Gwyneth Montenegro nie miała łatwego dzieciństwa. Pomimo pobierania edukacji w prywatnej szkole jej rówieśnicy nieustannie jej dokuczali i wyśmiewali na forum klasy. Z tego powodu od zawsze miała o sobie niskie mniemanie i czuła się niedowartościowana. Wszystko jednak uległo zmianie, gdy Gwyneth dołączyła do intratnego seks biznesu.

Pochodząca z Australii kobieta przeszła zaskakującą metamorfozę z wzorowej, nieśmiałej studentki do jednej z najlepiej opłacanych escort girl w kraju, która inkasuje 2 tys. dolarów za jedną noc z klientem. 

"Prześladowano mnie w szkole, ponieważ byłam nieśmiałą introwertyczką - byłam łatwym celem", wyznała w wywiadzie dla serwisu Mirror. I choć w młodości była przeciętną dziewczyną, która nigdy nie robiła niczego nadzwyczajnego, od zawsze mierzyła wysoko. "Z czasem zapragnęłam zarabiać mnóstwo gotówki, więc ta chęć w zestawieniu z niskim poczuciem własnej wartości zaprowadziła mnie do branży dla dorosłych".

Większość jej znajomych skończyło jako lekarze i prawnicy. Gwyneth jednak przez 12 lat trudniła się tańcem na rurze i pracą jako escort girl. W tym czasie przespała się z 10,091 mężczyznami - każdy odbyty stosunek zlecony jej przez pracodawcę odnotowywała w starannie prowadzonym dzienniku.

"Wszystko to opisałam - początkowo było to swego rodzaju żartem. Myślałam, że spisywanie moich doświadczeń pomoże mi w radzeniu sobie z tym wszystkim", skomentowała Australijka. 

Większość klientów Gwyneth było bogatymi, białoskórymi ludźmi biznesu. Podobno około 90% z nich było również żonatych. Kobieta mimo wszystko twierdzi, że dzięki swojej pracy "ocaliła ich małżeństwa".

"Mężczyźni nie zdradzają, ponieważ mogą. Zdradzają, bo zaspokajają w ten sposób swoje biologiczne żądze. To nie Pretty Woman - faceci nie zostawiają żon dla panienek do towarzystwa", tłumaczy. "To proste - mężczyźni nie zdradzają, jeśli otrzymują wystarczająco dużo seksu w małżeństwie".

Gwyneth przez cały czas tłumaczyła swoim znajomym i rodzinie, że tak duże pieniądze zarabia na modelingu. Większość wieczorów spędzała jednak na ekskluzywnych kolacjach w towarzystwie milionerów. Kobieta zaznacza, że nie wszystkie chwile w jej pracy usłane były różami. Zdarzało się, że podawano jej kokainę, od której była zresztą swego czasu uzależniona. Praca escort girl wiązała się również z alkoholem, który stanowił nieodłączną część życia kobiety.

Najlepszy klient Australijki? 84-letni biznesmen. W jej pracy nie chodzi bowiem wyłącznie o seks. Liczą się także wspólnie spędzone chwile, więź porozumienia i umiejętność słuchania i zrozumienia.

Kobieta postanowiła rzucić zawód, gdy z powodu uzależnienia od narkotyków wzięła udział w bardzo poważnym wypadku samochodowym, z którego cudem wyszła żywa. To właśnie wtedy, będąc w szpitalu, zdała sobie sprawę, że musi z tym skończyć. Wyznała rodzicom całą prawdę i po dojściu do siebie podjęła się lekcji pilotażu samolotów. Obecnie pracuje jako pilot w australijskich liniach lotniczych. Nie można też nie wspomnieć o autobiograficznej książce, w której opisała ze szczegółami swoją przeszłość.