6423
Wrzesień 4 przez Skyer

Zanosicie się śmiechem, gdy zamawiając kebaba z podwójnym ostrym sosem dostajecie danie, którego ostrość ledwo wyczuwacie na końcu języka? Czy po otrzymaniu jakiejkolwiek zupy prosicie o tabasco jeszcze przed otrzymaniem łyżki? A może jedyna akceptowalna przez was papryka to papryka chilli? Jeśli tak, to wiedzcie, że w pewnym miejscu na świecie jest potrawa, przy której wymiękają nawet tacy twardziele jak wy.

"Noodle śmierci". To chyba powinno wystarczyć, nieprawdaż? 22-letni Ben Sumadiwiria, kucharz brytyjskiego pochodzenia, udał się właśnie po tę potrawę aż do Indonezji, by stanąć twarzą w twarz z jej ostrością. A trzeba przyznać, że mowa o prawdziwym szalejącym, aktywnym wulkanie. Noodle śmierci, 4 tysiące razy ostrzejsze od tabasco oraz 100 razy ostrzejsze od tajskiej papryczki chilli, nie biorą jeńców, bez problemu rozprawiając się z nawet największymi fanami ostrego żarcia. Ben przekonał się na własnej skórze, że pikantność tej potrawy może bezpośrednio odbić się na zdrowiu. Zresztą, zobaczcie sami:

Odrętwienie jamy ustnej, rozkojarzenie, uczucie gorejącego ognia w jamie ustnej oraz chwilowa utrata słuchu to jedne z klasycznych objawów towarzyszących porwaniu się na "Noodle śmierci". Ben doświadczył wszystkich z nich.

"To bez dwóch zdań najostrzejsza rzecz, jaką kiedykolwiek jadłem w życiu", wyznał po wszystkim. "Zaledwie po kilku sekundach po ich spróbowaniu zacząłem się intensywnie pocić i źle się czułem", dodaje.

Aby się ochłodzić, postanowił oblać głowę zimną wodą. Gdy to na niewiele się zdało, dorwał się do wody, którą opróżniał szklanka po szklance. Ta jednak również nic nie dała, więc Ben próbował ratować się szejkiem na bazie mleka oraz zimnym bananem. Dopiero gdy zaczął tracić słuch zdał sobie sprawę, że sprawy zaszły za daleko, ale na całe szczęście przetrzymał najgorsze i wrócił do świata żywych po kilku minutach zaciętej batalii z indonezyjskimi noodlami.

Boimy się myśleć, co działo się następnego dnia... No ale cóż - czego nie robi się dla wyświetleń?