31.05.2017 20:14

Pomimo ostrzeżeń pływał ze świeżo zrobionym tatuażem, co przypłacił życiem

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
43300
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

31-letni mieszkaniec Meksyku, zrobił sobie na łydce tatuaż, wybierając religijny motyw krzyża. Przekazano mu, że przez 2 tygodnie, nie może zażywać kąpieli w otwartych akwenach.

Nasz pechowiec zignorował ostrzeżenia i zdecydował się skorzystać z ciepłej wody w Zatoce Meksykańskiej zaledwie pięć dni po zrobieniu krzyża.

Ponieważ jego rana była wciąż świeża, jego ciało zostało zaatakowane żywiącymi się tkanką bakteriami, które wgryzły się w jego otwartą skórę i ostatecznie doprowadziły do jego śmierci.

Dzień po jego lekkomyślny kąpieli, rozwinęła się u niego gorączka, pojawiły się dreszcze i czerwona wysypka w pobliżu tatuażu. Jego stan pogarszał się przez następne dwa dni, aż wreszcie mężczyzna trafił do szpitala. Lekarze stwierdzili zakażenie, spowodowane przez przecinkowce. Dostał antybiotyki, które pomogły zwalczać śmiertelne bakterie. Jednak nie wszystko szło zgodnie z planem i gdy okazało się, że poszkodowany miał zwyczaj wypijać codziennie 6 puszek piwa - lekarze zbadali jego wątrobę, która zgodnie z przewidywaniami, była w kiepskim stanie.

Pacjenci z przewlekłą chorobą wątroby mają małą ilość neutrofili - ważnych białych krwinek, które pomagają zwalczać bakterie.

W ciągu zaledwie 24 godzin po przyjęciu do szpitala lekarze zmuszeni byli podłączyć go do maszyny ratunkowej, gdyż jego organy zaczęły zawodzić. Jego organizm doznał wstrząsu septycznego co dzieje się, gdy zakażenie spotka się z gwałtowną odpowiedzią obronną organizmu, w której ciało atakuje własne narządy.  Po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu jego wyniki zaczęły się jednak poprawiać, a lekarze mieli nadzieję, że wróci do domu. Jednak wyrok zapadł już wcześniej, w wodach oceanu – jego ciało uległo kolejnemu wstrząsowi zaledwie kilka tygodni później, powodując, że jego nerki całkowicie zawiodły. Amator sakralnych tatuaży zmarł w niecałe dwa miesiące od pechowej kąpieli.

Mięsożerne bakterie (Vibrio vulnificus) - chociaż sama nazwa brzmi jak z filmu science fiction -  występują głównie w wodach tropikalnych, ale od kilku lat coraz częściej pojawiają się także w Bałtyku. Wszystko przez ocieplenie się klimatu.

Przecinkowce są szczególnie niebezpieczne, a nawet zabójcze w przypadku osób z osłabionym układem odpornościowym oraz dla każdego, kto do wody wchodzi z wszelkiego rodzaju zadrapaniami, otarciami czy ranami na ciele.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym