22.08.2017 12:12

Po ugryzieniu tych owadów ludzie tracą wzrok! Chciał pomóc w zwalczeniu choroby, a sam padł jej ofiarą...

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
11699
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Po utracie wzroku, sześć lat temu, Akolio Bosumbuka potrafił widzieć tylko biały kolor oraz dwa wspomnienia, o których nigdy nie zapomni – jego żonę na ślubnym kobiercu i narodziny ich dzieci. Choroba, którą chciał pomóc zwalczyć niestety dopadła też jego - Onchocerciasis (ślepota rzeczna) , a objawia się ona utratą wzroku. „Ta choroba zamienia kobiety w mężczyzn” - mówi mając na myśli, że teraz to on musi w pełni polegać na żonie.

Bosumbuka zaczął tracić wzrok w 2010 roku. Chciał powstrzymywać chorobę, więc pomagał rozprowadzać na nią leki, a wszystko miało miejsce w Demokratycznej Republice Konga. Ludzie zostają nią zarażeni przez wielokrotne ugryzienia czarnych much, które przenoszą pasożyty. „Byliśmy ugryzieni ogromną ilość razy i powinniśmy byli wziąć tabletki, ale się nam skończyły” - powiedział.

Kiedy larwy są już w ludzkim organizmie zaczynają się rozmnażać na potęgę, przedostając się do każdego zakamarku ciała, a ostatecznie dostając do oczu i powodując nieodwracalną utratę wzroku. W połowie roku 2011 Bosumbuka stracił wzrok. „Jeśli moja żona byłaby jakąkolwiek inną kobietą, uciekłaby już ode mnie. Moja żona jednak cierpi w sposób, w jaki żadna kobieta nie powinna” - mówi.

W Demokratycznej Republice Konga mniej więcej połowa populacji, czyli jakieś 40 milionów ludzi, jest pod ciągłym ryzykiem utraty wzroku. W niektórych obszarach zachodniej Afryki nawet 50% dorosłych jest już niewidomych. 99% ludzi zarażonych tą chorobą jest nadal w Afryce, ale są obawy, że nosiciele tych pasożytów mogą przedostać się drogą powietrzną do innych części świata. Światowa Organizacja Zdrowia zaczęła próby pozbycia się szkodliwych owadów, ale nie jest to łatwe, bo jest też wiele insektów, które mogą ucierpieć w trakcie tej "walki", a są niezbędne dla ekosystemu.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym