08.04.2017 13:03

Obudziła się i ujrzała ogromnego węża pożerającego jej psa

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
77765
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Pochodząca z Tajlandii Klomphan Khiewwan nie mogła uwierzyć własnym oczom, gdy budząc się w środku nocy ujrzała obok łóżka potężnego pytona, który był akurat w trakcie pożerania jej ukochanego czworonoga.

Klomphan długo zajęło dojście do siebie i zdanie sobie sprawy, że to, co widzi, dzieje się naprawdę. Na środku jej pokoju leżał nieruchomo olbrzymi wąż, kawałek po kawałku pochłaniając jej psa Fino. Sytuacja miała miejsce o 3 nad ranem, więc Klomphan nie mogła liczyć na pomoc ze strony oficjalnych służb niosących pomoc zwierzętom. Roztrzęsiona zadzwoniła do lokalnej, prywatnej organizacji Ruamkatanyu Foundation, której przedstawiciele we własnym zakresie i w pełni za darmo zajmują się tego typu przypadkami. Chwilę później w jej mieszkaniu pojawili się specjaliści ze sprzętem do chwytania węży i jak przyznaje Klomphan - byli równie przerażeni co ona, nie spotykając się z podobną sytuacją nigdy wcześniej w swojej wieloletniej karierze.

Wąż na widok zbierającego się tłumu i jaskrawych świateł rozluźnił uścisk i z wolna zaczął ustępować, puszczając do połowy pożartego psa, jednak było już o wiele za późno, by czworonóg mógł przeżyć to starcie. Niemniej jednak wolontariusze nie zamierzali mścić się na gadzie, zabezpieczając go na czas transportu i wywożąc poza miasto, do jego naturalnego środowiska. Klomphan, choć zrozpaczona utratą psa, nie oponowała, twierdząc, że śmierć kolejnego żywego stworzenia nie przyniesie niczego dobrego.

Jak donoszą lokalne władze, w ostatnim czasie coraz częściej można spotkać się z dzikimi zwierzętami kręcącymi się niebezpiecznie blisko miejskich czy też wiejskich zabudowań. Tłumaczy się to o wiele łatwiejszym dostępem do pożywienia oraz faktem, że terytorialna ekspansja człowieka niejednokrotnie narusza naturalne tereny, na których grasuje wiele gatunków zwierząt.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym