846
Listopad 19 przez musang
Wszyscy wiemy o tym, że nieczyste siły związane są z liczbą 13, ale pechowych numerów jest znacznie więcej. Ich zły czar może wiązać się z przesądami, wymową albo wydarzeniami w jakiś sposób z nimi połączonymi.

W Afganistanie - a w szczególności w jego stolicy Kabulu - liczba 39 jest unikana na wszystkich frontach. Samochody z tym numerem na tablicy rejestracyjnej można kupić nawet połowę taniej tylko ze względu na ten dziwny przesąd. A jeśli już jakiś pechowiec jest w posiadaniu takiej rejestracji, stara się tak manipulować czcionką, by 9 przypominała do złudzenia 8. Tak samo zachowawczo postępują właściciele numerów telefonów z liczbą 39 - po prostu zastrzegają swój numer, by nie był dla nikogo widoczny. Afgańczycy nie mówią także, że mają 39 lat - wybierają okrężną drogę, stosując wyrażenie "rok do 40". Co ciekawe, źródła tego zabobonu są całkiem niejasne. Czasem mówi się tylko o alfonsie, który miał numer 39 w rejestracji oraz w adresie... i to wszystko.

W Bułgarii firma telefonii komórkowej Mobitel musiała wycofać numer 0888-888-888 po tym, jak zaczęto kojarzyć go z numerem przeklętym. Wszystko dlatego, że w ciągu 10 lat trzech właścicieli tego numeru telefonu zmarło. Okoliczności nie były może bardzo tajemnicze czy dziwaczne, ale ludzka wyobraźnia zadziałała w odpowiedni dla siebie sposób i powiązała te wydarzenia z jakiegoś rodzaju klątwą. Prawda jest natomiast taka, że pierwszy właściciel numeru zmarł na raka, a kolejni dwaj - obaj związani z handlem narkotykami - zginęli w okolicznościach wcale nie tak nadnaturalnych dla rodzaju zajęcia, którym się parali.

Fenomen związany z godziną 11:11 (i ogólnie liczbą 11) jest bardzo prosto wytłumaczalny: otóż ze względu na swoją charakterystyczną formę jest bardziej prawdopodobne, że sprawdzając godzinę na zegarku, zapamiętamy ją dokładniej, niż gdybyśmy natrafili wzrokiem na jakąkolwiek inną porę dnia. Dlatego jeśli wydarzy się wtedy coś dziwnego, akurat w tym wypadku nie zapomnimy dokładnego czasu. Nie musi zresztą to być coś wyjątkowego, bo i tak ludzie przesądni znajdą sposoby, by w swoich teoriach konspiracyjnych umieścić odpowiednie liczby. Tak się stało po tragedii w World Trade Center: same bliźniacze wieże tworzyły przecież ogromną 11... Dodajmy do tego datę: 9.11 (9+1+1=11), 9 listopada był 254 dniem w roku (2+5+4=11), pierwszy samolot był oznaczony jako lot 11, z 11 członkami załogi i 92 pasażerami (9+2=11). Aha, i jeszcze słowa "New York City" i "Afghanistan" mają po 11 liter.

Zupełnie inna jest motywacja dla wszystkich przesądnych Włochów unikających liczby 17. Otóż w ich kraju jest to liczba śmierci, ponieważ wystarczy poprzestawiać formujące ją litery, by z XVII otrzymać VIXI, co oznacza "żyłem". Piątek 17 funkcjonuje zatem u nich jak nasz piątek 13, a gdy dodatkowo wypada w listopadzie (17 listopada jest we Włoszech Dniem Zmarłych), cały miesiąc jest wtedy nazywany "miesiącem zmarłych". Nieco podobnie jest z chińską 7 - chociaż na całym świecie jest to liczba ogólnie kojarzona ze szczęściem, to w tamtym zakątku świata łączy się ją z opuszczeniem, złością i śmiercią. Siódmy miesiąc w chińskim kalendarzu nazywany jest Miesiącem Duchów, gdyż według wierzeń, wtedy właśnie duchy są uwalniane.

Ale nie tylko siódemka nie jest ulubioną liczbą Chińczyków - jej los dzieli także numer 250. Powód tym razem jest czysto językowy: w mandaryńskim nazwę tej liczby wymawia się dokładnie tak samo, jak wyraz "imbecyl" ("er bai wu"). Źródło takiego stanu rzeczy sięga czasów, gdy posługiwano się miedzianymi monetami: 1000 takich monet było standardową miarą, połowa tej kwoty (500) odnosiła się do czegoś lub kogoś dużo gorszego, więc połowa tej połowy (250) oznaczała już zupełną bezwartościowość. W Chinach tak bardzo unika się tej liczby, że amerykańska wytwórnia lotnicza Gulfstream Aerospace zmieniła nazwę biznesowego odrzutowca z G250 na G280 - jak się tłumaczono - lepiej dostosowaną do niektórych kultur.

A skoro już jesteśmy przy temacie lotnictwa, należy wspomnieć o liczbie, która zyskała swoje niechlubne konotacje przez związki z katastrofami lotniczymi. Chodzi tu o liczbę 191, która przestała już być używana w oznaczeniach lotów w liniach Delta oraz American Airlines. Wszystko za sprawą samolotów oznaczonych tym numerem - od lat 60. XX wieku rozbiło się aż pięć takich maszyn. Jeśli zaś chodzi o katastrofy innego rodzaju, w Indiach na przykład za źródło wielu nieszczęść uważa się liczbę 26. Przyczyniła się do tego seria tragedii, które wydarzyły się 26 dnia miesiąca: 26 stycznia 2001 - trzęsienie ziemi w Gudźaracie (20 000 ofiar), 26 grudnia 2004 - tsunami na Oceanie Indyjskim (230 000 ofiar), 26 maja 2007 - seria wybuchów bombowych w Guwahati, 26 lipca 2008 - wybuch bombowy w Ahmedabad i 26 listopada tego samego roku - atak terrorystyczny w Mumbaju. Rzecz jasna wszelkie przesądy związane z pechowymi liczbami to nonsensy wyssane z palca, niemniej wydaje się, że wielu ludzi pragnie w nie wierzyć - chociażby po to, by wykreować sobie ułudę porządku rządzącego naszym losem. Kapryśnego, irracjonalnego i zabobonnego - ale porządku.