25460
Maj 14 przez prabab

Kiedy Terri Aspin miała sześć lat, chirurdzy amputowali jej zniekształcony mały palec lewej stopy. Zabieg, który miał ułatwić dziewczynie życie, okazał się zalążkiem jej największego koszmaru. Jak twierdzi 18-latka, lekarze pozostawili w jej ciele fragment kości, z którego wyrósł masywny, bolesny guz.

Nastoletnia Terri z trudem przechodzi przez każdy kolejny dzień, zmagając się z powalającym bólem, jaki wywołuje u niej niezidentyfikowany guz wyrastający z jej stopy. Chociaż dziewczyna odwiedziła wielu specjalistów, wciąż nie otrzymała pomocy, ani nawet jednoznacznej diagnozy, określającej czym tak naprawdę jest zagadkowa narośl

Terri bardzo długo ukrywała swoje problemy zdrowotne nawet przed chłopakiem, 22-letnim Samem Taylorem, z którym od dwóch lat mieszka w angielskim mieście Blackburn. Dziewczyna nosiła grube skarpety, mające ukryć fakt, że jej stopa jest zdeformowana; zaciskała zęby i znosiła ból, co okazywało się dla niej konieczne, jeśli chciała wieść relatywnie normalne życie.

W pewnym momencie cierpienia, jakie 18-latce sprawiał guz, nie dało się już ukryć. Pracodawca Terri uznał, że ta nie jest już zdolna do wykonywania zawodu kelnerki i ją zwolnił. Bezrobotna i pozbawiona oszczędności dziewczyna zaczęła więc zbierać pieniądze w internecie, w nadziei, że uda się jej pozyskać odpowiednią sumę i usunąć narośl ze stopy w prywatnej klinice.

Ta narośl dosłownie zawładnęła nad moim życiem. Urosła tak, że nie pozwala mi założyć butów, nawet zwykłe wyjście z domu zamieniło się dla mnie w ogromną trudność”, ujawnia 18-latka.

„Odsyłano mnie już do wielu różnych szpitali, w każdym badano mnie od podstaw, załamywano ręce i kazano odwiedzić inną placówkę, rzekomo wyposażoną w lepszy sprzęt diagnostyczny”, przyznaje Terri, „Mówili mi tylko: «Nigdy nie widzieliśmy niczego podobnego», szukałam więc pomocy gdzieś indziej”

Badania potwierdziły tylko oczywistość – to guz… Ale nie ma jeszcze medycznej nazwy”, przypomina sobie 18-latka, „Zrobiono mi biopsję i próbkę przekazano naukowcom uniwersyteckim, ale nawet oni nie potrafili powiedzieć co konkretnie rośnie mi na stopie”, żali się dziewczyna.

Na szczęście, w życiu Terri pojawiła się iskierka nadziei na normalniejszą przyszłość. Agencja pracy pomogła jej znaleźć zatrudnienie w nowym miejscu, gdzie dziewczyna będzie mogła realizować się i zarabiać pieniądze na siedząco, odbierając telefony.

„Nie mogę się doczekać chociaż tej namiastki normalnego życia”, 18-letnia Terri wiąże duże nadzieje z perspektywami, jakie otworzy przed nią nowa praca, nawet jeśli nie oznacza ona końca zmagań dziewczyny z zagadkowym nowotworem