20.07.2017 13:25

Małżeństwo zaginęło w Alpach 75 lat temu. MAKABRYCZNE znalezisko wyjaśniło ich los

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
29132
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Po 75 latach od zaginięcia, wyjaśniły się losy szwajcarskiego małżeństwa. Cofający się lodowiec odsłonił szczątki poszukiwanej od wielu dekad pary.

Marceline i Francine Dumoulin, rodzice siedmiorga dzieci, zniknęli w tajemniczych okolicznościach w 1942 roku. Ostatni raz widziani byli, oddalając się od swojego gospodarstwa w Alpach z zamiarem wydojenia krów wypasających się w pobliskiej dolinie.

„Spędziliśmy całe życie szukając rodziców, nigdy nie przestawaliśmy. Marzyliśmy o pochowaniu ich, tak, jak na to zasługiwali”, przyznaje najmłodsza, wciąż żyjąca córka odnalezionej w Alpach pary, Marceline Udry-Dumoulin. „Mogę powiedzieć, że po 75 latach oczekiwania wiadomość o ich losie dała mi poczucie głębokiego spokoju”, dodaje 79-letnia już kobieta.

Odkrycia dokonano niedaleko wyciągu narciarskiego

Oświadczenie policji ze kantonu Valais informowało o odnalezieniu na lodowcu Tsanfleuron dwóch zmumifikowanych ciał. Odkrycia dokonano niedaleko wyciągu narciarskiego przynależącego do resortu turystycznego Les Diablerets, na wysokości 2615 metrów nad poziomem morza.

Żeby jednoznacznie potwierdzić tożsamość odnalezionych ciał, przeprowadzone zostaną jeszcze testy DNA. Jednak osoby bliżej związane ze śledztwem nie mają wielu wątpliwości co do tego, że zwłoki należą do państwa Dumoulin.

„Szczątki leżały obok siebie, należały do mężczyzny i kobiety, ubranych w stylu charakterystycznym dla czasów drugiej wojny światowej” - ujawnił Bernhard Tschannen, kierownik projektu Glacier 3000 - „Chłód zakonserwował zwłoki w perfekcyjnym stanie; należące do nieboszczyków przedmioty również zachowały się w całości”.

Osierocili siódemkę dzieci

„Podejrzewamy, że małżeństwo wpadło do szczeliny lodowej, gdzie zmarli, a ich szczątki pozostały w ukryciu przez dekady. Dopiero topnienie lodowca odsłoniło zwłoki”, Bernhard rzuca światło na odkrycia śledczych.

Marcelin Dumoulin był szewcem, a jego żona, Francine, nauczycielką. W chwili tragicznej śmierci mieli 40 i 37 lat. Osierocili pięciu synów i dwie córki.

To była ich pierwsza wyprawa w góry

„Zaginęli podczas pierwszej wyprawy w góry, na którą ojciec zabrał ze sobą matkę. Mało kiedy wychodziła z domu, bo zazwyczaj była w ciąży, co uniemożliwiało jej wspinaczkę”, przypomina sobie Marceline Udry-Dumoulin, córka zaginionej przed latami pary.

"Po pewnym czasie wszyscy trafiliśmy do innych rodzin zastępczych, ale ja miałam to szczęście, że zaopiekowała się mną nasza ciotka”, mówi Marceline, „Co prawda wszyscy mieszkaliśmy w okolicy, ale z czasem więź między rodzeństwem się osłabiła”, wyjaśnia kobieta.

Nie ubiorę się na czarno na pogrzeb rodziców. Białe odzienie będzie bardziej na miejscu, bo reprezentuje ono nadzieję, której nigdy nie straciłam”, kończy 79-letnia Marcelnie.

Czy boisz się wycieczek w mroźne góry?

Tak
Nie

Liczba głosujących: 268

Tak - 59%

Nie - 41%

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym