29.06.2017 10:09

Mały Jaś dzielnie walczy z guzem móżdżku, jednak pilnie potrzebna jest pomoc!

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
1668
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Chwytająca za serce historia jak mały lubiący zabawy i psoty chłopiec z dnia na dzień zachorował na śmiertelnie groźną chorobę i prosi wszystkich o pomoc.

Na stronie pomoc.pl pisze w sprawie malca jego ciocia. Cała rodzina od razu po dostaniu od lekarzy diagnozy została powalona z nóg, „czas stanął w miejscu”, mówią. Chłopiec został poddany już chemioterapii, a planowana jest radioterapia. Radioterapia jest jednak bardzo inwazyjną metodą, a osłabiony organizm dziecka po chemioterapii może sobie nie dać z nią rady. Jest jedna opcja, która jest mniej niebezpieczna, której Jasio mógłby się podjąć, ale niestety jest kosztowna, a leczenie musiałoby się odbywać w Niemczech.

 

W Polsce terapia protonowa, o której mowa powyżej, jest nierefundowana, a koszty zbyt wysokie, więc rodzina chłopca prosi wszystkich o pomoc, potrzeba zebrać około 150 tysięcy złotych. Jest to suma ogromna, ale wszyscy wierzymy w dobre serca ludzi.

A jak cała ta tragedia się rozpoczęła? Guz móżdżka został zdiagnozowany w Poznaniu , a 23 marca został zorganizowany zabieg, a właściwie próba, usunięcia go. Pięć dni śpiączki farmakologicznej i ciągłe pytania, czy u chłopca wszystko dobrze, to musieli przecierpieć rodzice i bliscy malucha. Na szczęście okazało się, że operacja poszła bez żadnych powikłań i problemów – chłopiec miał być zdrowy.

Miał… 5 kwietnia badania histopatologiczne wykazały jednak guza złośliwego IV stopnia (najwyższy z możliwych). 10 kwietnia Jaś wrócił do szpitala, trafił na oddział onkologii. Dziesiątki przeprowadzanych codziennie badań doprowadziły do tego, że dziecko na sam widok pielęgniarek i lekarzy nie mogło powstrzymać się od płaczu… Po wielu godzinach przeszukiwania internetu i szukania pomocy okazało się, że jest metoda zwana protonoterapią, która daje chłopcu większe szanse, ale nie jest refundowana, a koszta są niebłahe… Rodzice z początku nie chcieli organizować zbiórki, ale wtedy właśnie rodzina zorganizowała całą akcję, bo nie mogła znieść widoku cierpiącego Jasia.

Prosimy teraz wszystkich z całego serca o pomoc. Adres strony na której możemy dokonać wpłaty dowolnej wielkości znajduje się poniżej. W takich chwilach do kogo ma się zwrócić mały chłopiec, którego życie stanęło pod znakiem zapytania, jak nie do ludzi wielkiego serca?

https://pomagam.pl/jasiubieniek

 

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym