805
Sierpień 17 przez prabab

Tylko nieliczne dziecięce marzenia, zwłaszcza te o zostaniu strażakiem czy policjantem, mają szanse się ziścić. Jednak dzięki dobrej woli swojego nietypowego idola, czteroletni Carter Lawson dostał niepowtarzalną okazję poznania kulisów swojego ulubionego zawodu. Przez kilka dni na własnej skórze doświadczał tego, jak wygląda... praca listonosza.

Kiedy listonosz Mike dowiedział się o fascynacji małego Cartera jego zawodem, zaproponował mu wspólną wycieczkę po mieście, w trakcie której pokazałby mu, na czym polegają obowiązki roznosiciela przesyłek i korespondencji. Jak nietrudno się domyślić, chłopiec bez wahania zgłosił swoją chęć do wzięcia udziału w tak niezwykłej przygodzie.

W trakcie rutynowego obchodu po osiedlu szybko okazało się, że 4-letni roznosiciel listów to wciąż nieoszlifowany diament. Malec zdecydowanie potrzebuje jeszcze trochę czasu, zanim uzyska wprawę potrzebną do bezbłędnego wykonywania wymarzonego zawodu. „Nie wolno rzucać przesyłkami!”, Mike zganił chłopca, kiedy ten podrzucił w powietrze przenoszoną paczkę. „Zwolniliby cię z pracy!”, dodał.

Co to znaczy, że zwolniliby mnie z pracy?”, zapytał na to chłopiec. Crenshaw nie ukrywa, że ulotna nić porozumienia, która zawiązała się między nim a Carterem, pojawiła się zupełnie niespodziewanie. Za żadne skarby świata nie pozwoli, żeby ta nietypowa przyjaźń z czasem osłabła. „Od razu się świetnie dogadywaliśmy”, opowiada. „Nie da się przewidzieć, kto zostanie Twoim nowym kumplem. Czasem może to być 4-latek, czasem 94-latek”.

Mama Cartera bardzo cieszy się z tych krótkich, edukacyjnych wycieczek, na które Mike zabiera ze sobą jej syna. Wierzy, że nawet te kilka minut dziennie, w trakcie których maluch może w nawet najmniejszym stopniu realizować swoje hobby, znaczą dla niego bardzo dużo. „Kiedy jesteś dzieckiem, życie na pewno jest bardziej magiczne”, przyznaje Cassie Lawson. To bardzo urocze, że Carter upatrzył sobie idola w listonoszu, a nie w jakiejś gwieździe muzyki czy innym celebrycie”.

Kiedy koledzy Mike'a z pracy usłyszeli o pasji 4-letniego chłopca, zaprosili go do prawdziwej sortowni przesyłek w Knoxville. Pokazali głodnemu wiedzy młodemu człowiekowi kolejny tajemniczy krok na skomplikowanej drodze listu - ze skrzynki pocztowej, aż do odbiorcy. Ich również, tak jak i Crenshawa, wzruszyło przejęcie, z jakim podekscytowany Carter chłonął przekazywaną mu wiedzę.

Pomogliśmy mu zaadresować list do jego dziadków w Teksasie”, mówi Mike Crenshaw. „Obiecałem, że niedługo go dostarczymy. Carter z nieukrywaną troską przypomniał mi, że zanim to nastąpi, muszę przejechać jeszcze daleką trasę, kończy listonosz, który stał się bohaterem.

Czy wykonawcy "zwyczajnych" zawodów traktowani są z należnym szacunkiem?

Tak
Nie