1347
Listopad 17 przez Saisha

Ku niezadowoleniu scenarzystów, podczas realizacji filmów ich scenariusze często zaczynają „żyć własnym życiem”. Są wielokrotnie przerabiane, uzupełniane i ulepszane. W przypadku niektórych filmów, scenariusz jest tylko punktem wyjścia i „dojrzewa” podczas zdjęć, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi autorski projekt reżysera. Także aktorzy uwielbiają improwizować. Czasami nie pamiętają tekstu, więc dodają coś od siebie, przekręcają swoje kwestie, albo zwyczajnie odchodzą od pierwotnych dialogów. Zdarza się, że takie improwizowane wstawki przechodzą do historii. Poniżej ranking dwunastu naszym zdaniem najlepszych scen, których nie było w scenariuszu.

Miejsce 12 „I know…” – Harrison Ford w filmie “Gwiezdne wojny – imperium kontratakuje” (1980) Irvina Kershnera

W obliczu śmierci księżniczka Leia (Carrie Fisher) wyznaje Hanowi Solo (Harrison Ford) swoje uczucia. „I love you”, mówi Leia. Zgodnie ze scenariuszem Solo ma odpowiedzieć „I love you too.”

Ford uznał jednak, że jego bohater nigdy by czegoś takiego nie powiedział, bo byłoby to niezgodne z jego charakterem. Aktor zmienił więc swoją kwestię na: „I know.” Wyszło całkiem zabawnie. Zobaczcie sami.

Miejsce 11 „I don’t care.” – Tommy Lee Jones w filmie „Ścigany”

W “Ściganym” (1993) w reżyserii Andrew Davisa po długim pościgu dochodzi do ostatecznej konfrontacji pomiędzy niesłusznie oskarżonym zbiegłym z więzienia lekarzem, Richardem Kimblem (Harrison Ford) i szeryfem Samuelem Gerardem (Tommy Lee Jones).

Kimble trzyma policjanta na muszce, lecz zamiast strzelić, postanawia zaapelować do jego sumienia. „I didn’t kill my wife” (Nie zabiłem żony) mówi z przejęciem. Na co Gerard odpowiada rzeczowo: „I don’t care” (Mam to gdzieś). Lee Jones dodał tę kwestię od siebie. Wystarczyło jedno krótkie zdanie, aby zarówno Kimble jak i widzowie zorientowali się, że szeryfa nie interesuje wymierzanie sprawiedliwości, lecz litera prawa. Najważniejsze jest dla niego wykonanie zadania, czyli schwytanie zbiegłego więźnia. Dodajmy, ze Lee Jones kompletnie przyćmił Harrisona Forda i „ukradł” mu cały film. Jego występ został doceniony przez Amerykańską Akademię filmową. Otrzymał Oscara za rolę drugoplanową.

Pamiętacie "Killera"? "Ryba, masz być jak Tommy Lee Jones w "Ściganym"!

Miejsce 10 – Rewolwer kontra miecz, Harrison Ford w filmie „Indiana Jones – poszukiwacze zaginionej arki”

W “Poszukiwaczach zaginionej arki” (1981) Spielberga, Indiana Jones (Harrison Ford) ściga porywaczy Marion Ravenwood (Karen Allen). W którymś momencie staje mu na drodze pewien odziany na czarno typ, wymachujący ogromnym mieczem. Scenariusz przewidywał w tym miejscu długi i widowiskowy pojedynek szermierczy, ale Ford, który niedomagał tego dnia z powodu ostrego zatrucia pokarmowego, zwyczajnie wyciąga rewolwer i załatwia zbira jednym starzałem.

Spielberg był nieco zaskoczony, ale ostatecznie włączył scenę do filmu. I słusznie, bo to jeden z najbardziej rozpoznawalnych momentów serii o nieustraszonym Indym Jonesie.

Miejsce 9 - “You’re gonna need a bigger boat. ”Roy Scheider w filmie “Szczęki” (1975) Stevena Spielberga

Komendant policji Brody (Roy Sheider) płynie kutrem z kapitanem Quintem. Gdy kuca przy burcie, rzucając do wody przynętę, w pewnej chwili tuż obok wynurza się rekin zabójca. Wtedy Brody widzi bestię raz pierwszy.

Oszołomiony i mocno wystraszony podrywa się gwałtownie i cofa w głąb statku. „Będzie ci potrzebna większa łajba”, mówi do Quinta, wciąż nie mogąc otrząsnąć się z wrażenia. Jak się zapewne domyślacie, tej kwestii nie było w scenariuszu.

Miejsce 8 „I’m walking here!”Dustin Hoffman w filmie “Nocny kowboj” (1969)

W filmie Johna Shlesingera niedoszły żigolo, Joe Buck (Jon Voight) i niepełnosprawny oszust, Ratso (Dustin Hoffman) przechodzą przez ulicę. Podczas kręcenia ujęcia na planie nagle pojawia się nie wiadomo skąd prawdziwa nowojorska taksówka, która w dodatku wjeżdża na pasy tuż przed aktorami. Kierowca najwyraźniej nie zauważył znaku „Objazd. Ulica zamknięta na czas realizacji zdjęć”.

Hoffman bierze sprawy w swoje ręce i posyła taksiarzowi zaimprowizowaną „wiązankę” mniej więcej tej treści: „Gdzie, ku….wa!? No, gdzie? Nie widzisz, że idę?! Nie widzisz, że idę, złamasie?! Wypie……aj stąd! Nie wjeżdżaj ludziom pod nogi!” Nie trzeba było kręcić dubla, a scena przeszła do annałów. Watro wiedzieć, że film dostał trzy Oscary w najważniejszych kategoriach: najlepszy film, reżyser i scenariusz adaptowany.

Miejsce 7 – opóźniony wybuch, Heath Ledger w filmie „Mroczny rycerz” (2008) Christophera Nolana

Jak wynikało ze scenariusza, w momencie rozpoczęcia serii eksplozji Joker (Heath Ledger) idzie ulicą. Potem następuje krótka przerwa pomiędzy wybuchami, w której nasz ulubiony czarny charakter wsiada do autobusu i odjeżdża.

Ledger jednak nieoczekiwanie zatrzymał się w zaplanowanej przerwie i zaczął majstrować przy zdalnym detonatorze. Zrobił to w iście „jokerowskim” stylu. Wisielczy humor to przecież jego specjalność. Dzięki temu prostemu zabiegowi zwykła scena akcji nabiera rumieńców i staje się zabawna. Nie była to jedyna improwizacja Ledgera w „Mrocznym rycerzu”. Aktor niewątpliwie „skradł” kolegom show. Kiedy jego Joker pojawia się na ekranie, reszta ekipy schodzi na dalszy plan. Niezapomniana rola Ledgera została uhonorowana Oscarem.

Miejsce 6 – pierdząca żona, Robin Williams w filmie „Buntownik z wyboru” (1997) Gusa Van Santa

W scenie pomiędzy terapeutą Seanem Maguire’m i matematycznym geniuszem Willem Huntingiem (Matt Damon) Robin Williams udowadnia, że aktorzy komediowi wymyślają najlepsze improwizowane kwestie.

Historii o zmarłej małżonce, która miewała w nocy głośne problemy z wiatrami, budziła samą siebie, a nawet psa, nie ma w scenariuszu. Williams wymyślił ją na poczekaniu podczas kręcenia ujęcia. Jego rola także została nagrodzona Oscarem, nie jedynym zresztą dla tego filmu. Wyróżniono także scenariusz, który napisali wspólnie Matt Damon i Ben Affleck.

Miejsce 5 – scena okazania, ekipa filmu „Podejrzani” (1995) Bryana Singera

Scenarzysta Christopher McQuarrie rozpisał do tej sceny tylko jedną kwestię: "Hand me the keys, you f*cking c*cksucker!" (Dawaj klucze, kutasie pier…lony!) Dał aktorom wolną rękę. Każdy z podejrzanych biorących udział w konfrontacji mógł wypowiedzieć zdanie tak, jak chciał.

McQuarrie zagrał gliniarza, który rozmawia z podejrzanymi. Jego wymiana z Benicio del Torro: „In English, please!/Scuse me?” (Po angielsku, proszę!/Że co?) jest całkowicie improwizowana. Podobnie jak większość tego ujęcia. W wywiadach załączonych do wydania filmu na DVD aktorzy wspominają, że śmieli się, kiedy del Torro „podawał” swoją kwestię, bo ten podczas kręcenia całej sceny bez przerwy puszczał wiatry. Kevin Spacey i Christopher McQuarrie dostali Oscara za najlepszą rolę drugoplanową i najlepszy scenariusz oryginalny.

Miejsce 4 – R. Lee Ermey, sceny musztry w filmie „Pełny magazynek” (1987) Stanleya Kubricka

Początkowo R. Lee Ermey’a nie było nawet w obsadzie filmu. Jako były żołnierz miał być konsultantem. Został obsadzony w roli sierżanta Hartmana dopiero po tym, jak wysłał reżyserowi taśmę,na której przez 15 minut bez przerwy obrzuca wymyślnymi obelgami żołnierzy Piechoty Morskiej.

Ermey miał swój udział w scenariuszu. Na użytek filmu stworzył 150 stron obraźliwych wrzasków. Jeśli wierzyć samemu reżyserowi, ok. 50% scen musztry to dzieło autorskie aktora, którego bohater znęca się w filmie nad podkomendnymi.

Miejse 3 – „Hssss…” Anthony Hopkins w filmie „Milczenie owiec” (1991) Jonathana Demme’a

Spójrzcie tylko w te oczy... To jedna z najbardziej przerażających scen w historii kina, choć właściwie na ekranie nie dzieje się nic strasznego. To tylko zwykły monolog, ale za to jaki monolog… Dr Hannibal kanibal Lecter opowiada agentce FBI Clarence Straling (Jodie Foster) o tym, jak zjadł wątrobę jednego ze swoich pacjentów z bobem, popijając danie „przednim Chianti”. Słynny syk, który pada na koniec, to pomysł samego Hopkinsa, który podczas prób dla zabawy przyprawiał nim o dreszcze swoją partnerkę.

Reżyser uznał słusznie, że to doskonały sposób, żeby wystraszyć widzów. Dodajmy, że „Milczenie owiec” to jeden z najlepszych thrillerów w historii kina. Film zdobył 5 Oscarów w głównych kategoriach: najlepszy film, reżyseria, aktor, aktorka oraz scenariusz adaptowany.

Miejsce 2 - „Here ’s Johnny! Jack Nicholson w filmie „Lśnienie” (1980) Stalney’a Kubricka

Klasyka horroru. Żona i syn obłąkanego Jacka Torrance’a ukrywają się przed nim w hotelowej łazience. Jack zaczyna tłuc w drzwi siekierą z zestawu przeciwpożarowego. W końcu wybija szparę i zagląda przez nią do środka. Kiedy jego twarz pojawia się roztrzaskanej dziurze, Jack z szaleństwem w oczach wypowiada słynne zdanie: „Here’s Johnny!”. Nawet ci mniej strachliwi miłośnicy gatunku czują na plecach ciarki. Nicholson dodał tę kwestię od siebie.

Co ciekawe, zaczerpnął ją z jednego z popularnych w owym czasie talk showów: „The Tonight Show starring Jonny Carson”. Na początku każdego programu asystent Ed McMahon zapowiadał gospodarza w ten sam sposób: "Heeeeeeeeere's Johnny!

Miejsce 1 – “You talkin’ to me?” Robert de Niro w filmie “Taksówkarz” (1976) Martina Scorsese

Robert De Niro gra Travisa, cierpiącego na bezsenność weterana wojny w Wietnamie, który pracuje nocami jako taksówkarz. „Travis rozmawia sam ze sobą przed lustrem”, tylko tyle pojawia w scenariuszu Paula Schradera. Cała scena jest improwizacją De Niro, który wymyślił swoje kwestie na poczekaniu.

Słynne zdanie: „You talkin’ to me?” weszło na stałe do języka potocznego. Rozpoznają je dziś chyba wszyscy, na całym świecie.

Na koniec kolejny cytat z "Killera". Scena, w której Jurek parodiuje najlepsze kawałki "męskiego kina". Między innymi "Taksówkarza".