12.02.2017 17:12

Kobieta po porodzie zaczęła skarżyć się na bóle brzucha. Lekarze wyciągnęli z jej żołądka 6 kg pęk włosów

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
63612
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Wielu z nas ma jakieś dziwne nawyki. Jedni obgryzają paznokcie, drudzy dłubią w nosie, a jeszcze inni przygryzają nerwowo wargi. Są jednak i tacy, którzy zmagają się ze znacznie poważniejszymi przyzwyczajeniami. Jedną z takich osób jest Sophie Cox z Cheltenham w Anglii, która nałogowo pożera własne włosy.

23-latka od najmłodszych lat zmaga się z trichotillomanią, zaburzeniem psychicznym polegającym na wyrywaniu sobie włosów. Na początku było to tylko niegroźnym przyzwyczajeniem, które miało ustąpić z upływem czasu. Tak się jednak nie stało. Już jako nastolatka Sophie łapała się na tym, że budziła się o poranku z łysymi placami na głowie. Problem ten rozwiązywała sztucznym przedłużaniem sobie włosów, które zakrywały okaleczoną miejscami głowę.

Mijały kolejne lata, a Sophie w międzyczasie znalazła męża i założyła rodzinę, w październiku 2014 roku wydając na świat swoje pierwsze dziecko. Niedługo po porodzie zaczęła skarżyć się na niezwykle silne i nieustępujące bóle brzucha. Leki przynosiły marne rezultaty, a kolejni lekarze załamywali ręce. Zanim zdołano ustalić przyczynę jej stanu zdrowia, Sophie stała się wrakiem człowieka - schudła 38 kg, często mdlała i nie kojarzyła podstawowych faktów z jej własnego życia.

Przełom przyniosło badanie endoskopii, które ujawniło ponad 6 kg zwój włosów spoczywający w jej żołądku. Sophie nie tylko wyrywała sobie włosy - kobieta również je jadła.

"Gdy pokazali mi skan żołądka, odebrało mi mowę. To wyglądało jak wyjęte żywcem z horrorów", komentuje 23-latka. "Zajmujący się moim przypadkiem specjaliści nie widzieli niczego podobnego od 30 lat. To było zbyt duże, by przedostać się przez jelita, doprowadzając do tego, że ciągle byłam niedożywiona i odwodniona", dodaje.

Operacja usunięcia poskręcanych ze sobą włosów, które po tylu latach zamieniły się w twardą, zbitą masę, przebiegła pomyślnie. "Poczułam się lepiej zaraz po przebudzeniu, chociaż byłam cała obolała i półprzytomna", wyznaje Sophie.

Obecnie Sophie zapisała się do psychologa, z którego pomocą ma zamiar ustalić podłoże schorzenia, które omal nie doprowadziło jej do śmierci. 23-latka pragnie zrobić co w jej mocy, by nie obawiać się o to, że jej dziecko pewnego dnia zostanie bez matki.

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym